Jeżeli chodzi ogólnie o gry sandboxowe to myślę że jest to gatunek w którym czeka nas więcej zabawy niż w nie jednym tytule. Po prostu nie ma niczego lepszego niż zbudowanie czy odkrycie czegoś "poza schematem" gry a następnie rozwalenie tego (no co, fajerwerki muszą być)
W Terrarię grałem sporo sam i z kumplami i gierka jest świetna, ale ma jedną zasadniczą wadę. Można ją "przejść".
Jak? Zdobywając najlepsze itemy, rozwalając wszystkich boosów, odkrywając wszystkie biomy itd. Po prostu T jest "skończona" w porównaniu do MC którego świat się praktycznie nie kończy.
Świat w którym znajdziemy (zwłaszcza teraz do 1.8) emocjonujące, rozległe i (sorki za to określenie) epickie jaskinie, potężne, ogromne lasy, wysokie wąwozy. Po prostu sam miód dla gracza.
... Myślę jednak że MC był lepszy gdy był klasyczny. Mniej więcej za czasów "Alphy" i to wczesnej. Bez gładkiego oświetlenia, netheru, stref klimatycznych i reszty bajerów. Teraz jest bardziej bajerancki niż zaskakujący.
Ale, od czego jest version changer?
