Grałem w parę części tych serii i fajnie było

W Red Alert 1 podobały mi się filmiki z kampanii Radzieckiej. Tylko tak trochę nudno było ganiać za tą chronosferą po raz enty. Dotarłem aż do desantu na Anglię ale jakoś gry nie skończyłem. Nie pamiętam dlaczego.
Za to w dwójkę młóciłem znacznie dłużej i ją skończyłem. To był jedyny RTS w jaki młóciłem po sieci (lokalnej). Pamiętam jak wpakowałem się koledze dwoma samobójczymi ciężarówkami a on nie zdążył się skapnąć co jest grane

Innego otoczyłem w bazie i przypuściłem szturm tuż przed tym jak odpalił atomówkę. Nie miał szans ale olałem swoją bazę a on tam nadleciał sterowcem i nim padł zniszczył większość mej bazy

Pamiętam też, jak z kumplem praktycznie zniszczyliśmy komputerowych przeciwników (została się gdzieś jedna łódź podwodna) i nudząc się szukaniem niedobitka wysłałem mą pancerną armię do bazy sojusznika. Ten do mnie pisze: Co robisz? Wysyłam ci wsparcie. Oczywiście kłamałem i po 30 sekundach nie miał bazy

A komputer na to wysłał mi wiadomość że teraz zostaliśmy sami. Rozbawiło mnie to odgrażanie się
Niestety multi miał jedną zasadniczą wadę. Jeśli byli komputerowi gracze to zawsze najpierw rzucali się na zakładającego grę. No i komputer też zbyt dobrze nie grał. Kiedyś przeciw trzem najmocniejszym kompom straciłem command centre, baraki i fabrykę ale zostały mi lotniska i weather storm. No i wygrałem ulubionym combo: Weather storm w jego zaplecze energetyczne (wieżyczki nie miały zasilania to nie strzelały, więc lotnictwo było bezpieczne) i nalot niszczący jego command centre. Po czymś takim komputer nie mógł mi nic zrobić i tylko czekał aż go dobiję
Zdecydowanie Red Alert 2 najmilej wspominam.
Grałem trochę w Tiberian Sun, ale już nie podobała mi się tak jak Red Alert. Przeszedłem tez całego Generalsa. Podobały mi się te "moce". Były naprawdę przydatne.
O tak. To były dobre gry, choć z perspektywy minionych lat to tak naprawdę były dosyć standardowe RTSy. No ale to do nich potem upodabniała się konkurencja.
Ach! Prawie zapomniałem. Grałem jeszcze w FPS w świecie C&C. Dosyć średni, ale jak na mój gust nawet udany. Nie odniósł większego sukcesu. Pamięta ktoś jak się nazywał?

O właśnie o nią mi chodziło.