Praktycznie każda z tych gier to zręcznościówka, a jedyną wspólną ich cechą są... samochody.
Jak już pisano wyżej- NFS to 100% zręcznościówki, pościgi z rozwalaniem połowy miasta, wyścigi gdzie zawsze awaryjnie można przydusić nitro na prostych i wygrać. Jedyna gra gdzie można tuningować auta, i chyba jedyna gdzie z 200 do zera można wyhamować w jakieś 20 metrów.
Test Drive to dla mnie taka możliwość zobaczenia aut których w tym życiu nigdy nie zobaczę

. Cała masa super-samochodów, wiernie odwzorowane zarówno zewnątrz jak i wewnątrz, więc miło jest wsiąść do takiego Ferrari czy Lambo i pooglądać go sobie wewnątrz

. A co do samej rozgrywki- tu niestety często będzie nudno, wyścigi w późniejszych etapach mierzą po 10-20km (i dłużej), więc każdy "w miarę" rozgarnięty gracz już na początku zostawia w tyle swoich rywali i przez jakieś 3/4 wyścigu jedzie samotnie wyznaczoną trasą, z jedyną trudnością polegającą na omijaniu ruchu ulicznego. Fajne, ale przez jakąś godzinę dziennie. Następnie polecam pograć w jakąś "żywszą" grę i wrócić ponownie do TDU, inaczej szybko się nudzi.
And last but not least, Grid. Dla mnie najlepsza z porównywanych gier. Prowadzisz własny team wyścigowy, bierzesz udział w całej masie mistrzostw, wszystko żeby zostać "tym najlepszym". Chyba najlepszy model jazdy i osobiście dający mi najwięcej frajdy. Ścigając się ciągle czuć "oddech" rywali, dzięki systemowi uszkodzeń jeden błąd może Cię kosztować restart wyścigu, jeździmy oprócz wymyślonych przez twórców tras po prawdziwych torach (np Silverstone czy Nurburgring). Jeżeli grałeś w Toca: race driver to i ta produkcja przypadnie Ci do gustu, a dla mnie jest to najlepsza gra tego porównania, a może inaczej- gra na którą wydałbym kasę w pierwszej kolejności
