przez Terminus w 07 Wrz 2009, 11:38
Ehhh... Kupiłem ostatnio SH4, zainstalowałem...
Rozczarowanie marnym filmikiem na silniku gry -nic to; można pominąć.
Menu. Grafika na 100%, Realizm na 100% i płyniemy.
No i się zaczęło...
Co to ma być? Rozumiem ręczne ustawianie parametrów w kalkulatorze torpedowym ale to co tu jest to parodia. Prędkości albo nie potrafi oficer podać albo widzę coś takiego "mały statek pasażerski - prędkość 130 węzłów" przy jego maksymalnej ok 12-16 węzłów. Lepsze wyniki daje ustawianie parametrów "na czuja" niż wg tego co podają te urządzenia. Do tego czasem trzeba się naklikać aby w końcu dotarło coś do kalkulatora.
W SH3 to odbywało się z większym sensem. Oficer dokonujący namiarów i identyfikacji był użyteczniejszy.
Pierwsza misja: zatopione ok 100 000 BRT w tym pancernik typu Kongo i z 5 niszczycieli. Po co grać dalej? Abstrahując od tego, że w 1942r. za 2 pancernikami typu Kongo płynął krążownik Mogami w wersji z końca wojny [pokład lotniczy]. Pierwsze pancerniki tego typu zatonęły dopiero w czasie walk o Guadalcanal... W SH3 dopaść pancernik to była nielicha sztuka, tutaj jak widzę banał...
A i jeszcze jedno - mimo, że krążę jak głupi wokół celu patrolu [Luzon] to nie chce mi zaliczyć celu misji...
I jeszcze jeden kwiatek: Na powierzchni zatopiłem jeden niszczyciel taranując go, drugi z działa 4.5' a trzeciemu z plot. zestrzeliłem pomost i... przestał do mnie strzelać z dział, tylko zaczął wystrzeliwać pociski oświetlające i zrzucać bomby głębinowe....
Inny kwiatek: amerykański bombowiec dalekiego zasięgu to brytyjski Avro Lancaster. Biedacy o B-24 Liberatorze nie słyszeli....
Chyba odpuszczę sobie dalsze granie...
A wam jak się podobało?
PS. Dalej uważam, że najlepszym symulatorem op. był Aces of the deep
CREDO [łac. Wierzę]