Hmm, niby z jednej strony jest piękna idea, że wszyscy powinni być równi wobec prawa, a z drugiej brutalna rzeczywistość i wątpliwa skuteczność obecnych przepisów odnośnie karania kierowców. Pewnie dla wielu niesprawiedliwe wyda się to, że on, który zarabia parę albo paręnaście tysięcy na miesiąc, ma płacić więcej za przekroczenie prędkości czy wyprzedzanie przed przejściem dla pieszych, niż ten co zarabia złotych dziewięćset. A dla mnie równie niesprawiedliwe jest to, że ten kasiasty może bezstresowo popie*dalać 180 km/h i stanowić zagrożenie dla życia innych, tylko dlatego, że na nim właściwie żaden mandat nie zrobi większego wrażenia. I gdzie tu ta równość?

Pozostaje tylko niestety pytanie co zrobić z tymi kierowcami, o których zarobkach niewiele wiadomo

W jakimś programie, ktoś kiedyś wysunął ciekawy pomysł, żeby zamiast jeszcze surowszymi mandatami karać kierujących konfiskatą prawa jazdy na okres na przykład 3 czy 5 miesięcy, przy czym prowadzenie auta w takiiej sytuacji wiązałoby się z już dłuższym odebraniem dokumentu. Dla tych co z samochodu korzystają na co dzień byłaby to chyba niezbyt ciekawa opcja. Oczywiście bez prawka można zaryzykować jazdę, ale pewnie wielu by się zastanowiło czy wsiadać bez niego.