von Carstein:
Za zwierzętami też można tęsknić. Bardzo.
Wiem. U mnie jest to samo. Od zawsze miałem zwierzaki w domu, głównie psy i koty. I zawsze jakoś mogłem się pogodzić z ich stratą. Ale od kiedy zginął mi Pucek brakuje mi go. Był kotem, z którym się zżyłem i akurat wcześniej takiego nie miałem. Kiedyś zjawił się u mnie na parapecie nie wiadomo skąd. Widać było, że młody, dość spory już wyrostek i trochę zabiedzony. Tyle, że byłem świeżo po prawie jednoczesnej stracie 2 kotów, które miałem i chowałem. Ale te to zwykłe łaziki były, ot do domu na michę i dalej w teren nawet na parę dni. Ten był inny, ale o tym potem. Gnałem go z parapetu ścierą ile się dało, bo nie chciałem się już w to bawić, ale wytrwały był. Jak nie jednym oknem, to drugim mimo to i tak do domu się pakował. Więc po kilku dobrych razach stwierdziłem, że co tam, właź. No i wlazł, jak do siebie. Ale też jakby się odwdzięczyć chciał. Uważał w domu tylko mnie, nawet jak jedzenie dostał akurat nie ode mnie, to i tak do mnie przychodził, do innych nie. Wyjątkowy przytulak był. Pakował mi się na kolana, albo na klatę jak leżałem, układał się i zaczynał mruczeć, na cały pokój. Jak go nie pogłaskałem to łbem trącał, żebym go pogłaskał. Ciągle się do mnie łasił, coś po cichu miałczał patrząc prosto w oczy. I tylko mnie w domu uważał, do innych tak nie lazł. Wyrósł na naprawdę ładnego, dorodnego kocura, prawdziwy puchacz. Był u mnie dwa lata, chciał iść, to puszczałem go na dwór na noc, tak, żeby se polatał, po czym zawsze nad ranem wracał i siedział w domu prawie cały dzień, a jak akurat nie byłem w arbajcie to przy mnie. Gdzie się tylko ruszyłem, to ten jak akurat nie spał już za mną napierał. Mówili, że jak pies z tyłu za mną łazi. Aż pewnego razu wyszedł wieczorem jak zwykle i już nie wrócił.
Ot, przywiązałem się i do dzisiaj mi go brakuje. Może dlatego raczej nie chce mieć dalej żadnych kotów.
To, co do zwierząt. A jeśli chodzi o naprawdę bliskich:
xKowekx:
...akurat nie wiem jakie to uczucie kogoś stracić na dobre, mam pełną rodzinę, ale jak wiadomo nic nie trwa wiecznie. Szczerze mówiąc to nie chcę wiedzieć jakie to uczucie.
Dokładnie tak samo.