Otóż tak:
Rozpaczanie - miałem na myśli tą zbiorową histerię po śmierci Jacksona, która zapanowała na świecie.
Część pierwsza - pijaczek.
A więc - Ja pijaczka znałem, widziałem, słyszałem. Nawet, jeżeli była to menda, wyciągał co chwilę pińć złotych na piwo itp., to jednak miałem z nim kontakt. Jest on dla mnie osobą w pełni materialną. Zrozumiałe, że dla ciebie, nieznającego jego osoby to pomiot. A Jackson... cóż. Jacksona znałem tylko z twórczości, czasami widziałem go na zdjęciu lub filmie. Tyle. Pijaczek jest mi zwyczajnie bardziej bliski. A Jackson... od, ja jego śmierć traktuję tak samo, jakby umarł mieszkaniec sąsiedniej gminy... Mój mózg to odnotował i tyle. Zero smutku, zero łez... Wielu z was zna to uczucie - pamiętacie ostatnią sławną katastrofę lotniczą? Ilu z was zapłakało, pożałowało ofiar? A ilu przy porannym czytaniu gazety zrobiło tak: Pierwsza strona wielkie zdjęcie miejsca katastrofy i unoszących się na wodzie szczątków... pięć sekund mija, a wy już przewracacie na stronę z humorem. Powiem więcej - mi jest bardziej żal Lisa rozjechanego na drodze, niż Jacksona. On po prostu umarł.Cały czas usiłuję ci to powiedzieć... to już jest trzeci post. Ciekawe czy za skutkuję.
Część druga - adi.
Hitler... no cóż. Ja większy żywię szacunek to polityków, wodzów, naukowców, pisarzy itd. niż do artystów. Nic dodać, nic ująć. Hitler miał być przykładem.
Cały czas próbuję to wam przekazać - nie odczuwam żadnego smutku po śmierci Jacksona. I widzę, że część z was odbiera to jako akt agresji na jego osobę... i to mnie dziwi, a zarazem cieszy, ponieważ oznacza to, że nie jest ze mną aż tak źle, jak myślałem...
Piszę to już czwarty raz i mam nadzieję, że zrozumiesz - JA NIC DO JACKSONA NIE MAM! NIC! ANI NIE ODCZUWAM DO NIEGO ODRAZY, ANI SMUTKU PO JEGO ŚMIERCI, PODZIWU. JESTEM W STOSUNKU DO NIEGO OBOJĘTNY.A co do micha.
1. Niektórzy sławni tego świata też tak robią (datki na sierocińce itp.) Część z nich chce zwyczajnie odpisać coś sobie od podatku. Motywów Jacksona nie znam.
2. No cóż... powiem tak - ty też gówno wiesz, jak ci co krytykują Jacksona o jego osobie... Bo czy te filmy opowiadają o każdej minucie jego życia? O każdym szczególe? Czy w końcu powiedzą coś o jego myślach?
Ale w bielactwo wierzę... kolega ma plamy bielcze.
Michu napisał(a):Połowa mnie wyśmieje, ale on był sobą - I nie wierze to że był jakimś tam pedofilem. Przykro mi się robi jak widzę wszystkich którzy informacje mają tylko z mediów i opini ogólnej, a tak na prawdę *%&@# o nim wiedzą.
Mi jest przykro jak ktoś piszę "pie*dolę Boga". A gówno o nim wiedzą.
Proszę kogoś o zamknięcie tego tematu. Bo to nie ma większego sensu. Pozwólmy odpoczywać Jacksonowi w spokoju. Gdziekolwiek on teraz jest... (wersja ateistyczna: jest w kostnicy i się tam mrozi.) I niech tak pozostanie.
Zaprzeczasz sam sobie:D - xKoweKx