"kowunio jest stalkerem ubranym w sweter ochronny "wschód słońca" szukającym artefaktów w zonie szczecińskiej legenda głosi, że zdołał ominąć korki i dostać się do centrum - żyły złota" Wheeljack
Za ten post KoweK otrzymał następujące punkty reputacji:
Może mało o tym wiem bo w sumie mnie to nie obchodzi... Ale skromnym zdaniem powiem że te całe feministki nie wiedzą czego chcą. Rozchodzi się o dyskryminację i inne pierdoły a przecież są traktowane jak księżniczki nieraz. Skoro chcą takich równouprawnień to usuńmy wszystko + zasadę że nie wolno uderzyć. Dostanie w trąbę od chłopa i zobaczymy czy dalej będzie walczyć o równouprawnienia...
Nono jak księżniczki, szczególnie przy szukaniu roboty te wszystkie pytania o dzieci, czy ma, czy będzie mieć, a ile a na co a po co etc. djcycu jasne, pretekst zawsze sie znajdzie żeby przywalić, bo zupa była za słona... Mało wiesz to sie nie odzywasz albo sie dokształcasz...
Nie ma się co dziwić że zadają takie pytania- pracodawca stara się wybrać tych co będą robić najwięcej- prosty przykład- nie kupujesz auta w którym silnik ledwo chodzi, bo za miesiąc będziesz musiał oddać go do naprawy i zamiast korzystać ponosisz tylko straty u mechanika.
Normalnym dziewczynom się teraz w baniakach kiełbasi a feministki to już dawno odleciały ze swoimi wymaganiami. A jak by co to i tak facet jest ten zły.
Drę się ostatnio bardzo z moją kobietą - mam jej powyżej uszu ale mamy synka i na nim mi zależy. Więc staram się nie zaogniać sytuacji bo chcę być z dzieckiem. Natomiast ona w pewnym momencie wyskoczyła że chce się rozejść - mówię ok. Ty możesz iść ale dziecko zostaje - od 10 lat nie wie co to jest rachunek, ile kosztuje utrzymanie, mieszkanie i wiele innych bo jak pracowała to kasę miała dla siebie. Mi to nie przeszkadzało bo dobrze zarabiałem. Teraz się trochę ucięło ale jeszcze nie jest źle. Ale jej nie pasi. I nie ważne że jak pójdzie w cholerę to mały będzie rozdarty i zrobi mu krzywdę - ja o tym myślę, ona jak widać ma to w doopie. Tak że Xionc - jak nie wiesz jak się żyje z księżniczką albo Barbie co to patrz i nie tykaj - to sam się nie wypowiadaj.
Mnie się wydaje, że pracująca mama jest dobrym pracownkiem. No bo jakby nie patrzeć, jak ma dziecko jest osobą bardziej odpowiedzialna, zorganizowana, cierpliwa i dokładna... Hmm także z zatrudnienia takiej osoby, mogą być same korzyści
Heaven has no rage like love to hatred turned Nor hell a fury like a woman scorned.
Nawet jakbym zarabiał gruby hajs to i tak bym żonę wykopał do roboty Uważam ze powinny pracować na pół albo najlepiej ćwierć etatu i to tylko z tego względu żeby nie zamieniły się w sflaczałe domowe wywłoki które po powrocie męża do domu opowiadają mu jakiego koloru ich synek zrobił kupkę bo jest to jedyne wydarzenie w ich życiu. Fajna lekka praca 3 dni w tyg. która sprawia przyjemność a dopiero w drugiej kolejności daje dochody. Oczywiście rzeczywistość w naszym kraju może pozwolić na to tylko garstce osób.