Jeśli chodzi o bicie kobiet, to trzeba pewne rzeczy rozgraniczyć. Co innego marudząca żona, co kwęka przy kuchence i mąż jej rąbnie, nie ma dla mnie takie zachowanie usprawiedliwienia.
Ale każdy kto imprezował, na pewno może sobie przypomnieć agresywne, wrzeszczące i plujące dziwy lecące z pazurami. I co wtedy ma zrobić facet, jak jest napadnięty? Bo przecież kobiet się nie bije? Impas.
Ja miałam z głowy ten problem, bo jako kobieta mogę takiej przywalić w pysk na ogarnięcie się. I jak histeryczka dostanie w pysk, to zaraz jest cisza, spokój, zaduma nad naturą świata...
I skorzystałam kilka razy z tego przywileju, bo jako kobieta mam z taką równe szanse.
Czy jestem feministką, bo sama mogę larwie dać w pysk, a nie trawię facetów bijących kobiet?
A, żeby nie było offtopu: czy gej to jakby baba? W takim razie oprócz kobiet, nie wolno mężczyznom bić homoseksualistów?