Jednostka, a opinia innych

...a raczej wszystko o wszystkim. Debaty na dowolne tematy.

Jednostka, a opinia innych

Postprzez Quinn w 14 Mar 2008, 19:47

Słuchajcie. Do napisania tegoż skłoniła mnie w sumie dość zabawna reakcja pewnej dziewczyny z mojej klasy. Otóż zapytana przeze mnie o tym jak z jej perspektywy jestem oceniany w klasie, dowiedziałem się, iż jestem śmieszny ze swymi problemami, jak również jestem egocentrykiem. :) (pytałem, bowiem zastanawiałem się w jakim stopniu nasze zachowanie w szkole, gdzie jesteśmy na widoku publicznym, że tak to ujmę, zmienia się pod względem zachowania w grupie nam bliskich osób, jak i bliskich znajomych poza szkołą; chodzi tu generalnie o pewien syndrom rówieśników, a więc w pewnym wieku zależy nam w mniejszym lub większym stopniu, podświadomie na opinii innych, co jest raczej nieuniknione i nikt mi nie powie, że tak nie jest; ).

Zacznijmy więc od początku. Rzekłbym, genezy. Nie obrabiając nikogo, stwierdzę tylko że problemy owej koleżanki są natomiast wybitne. A to jakaś dziewczyna nosi biodrówki, a ma płaski tyłek, a to dostała jedynkę i jej kariera legnie w gruzach, a to słitaśny chłopak na nią popatrzył i czuje się wyróżniona, choć ja nigdy nie podważałem jej problemów, zważywszy, że każdego są raczej indywidualne i opierają się na naszej tożsamości, tudzież inteligencji, nawet zainteresowań i ambicji.

Stwierdzenie egocentryk natomiast niezwykle mnie ucieszyło. W dobie śmiesznej wręcz skromności, o wiele kilometrów za niskiego mniemania o sobie samym, jak również kompletnym braku elementarnej wiary w siebie, można by cynicznie rzec, jest to rewelacyjny sygnał.

Powyższa część jest moją subiektywną opinia opartą na hormonach, libido, adaptacji społecznej, refleksji i wolnych wniosków - kuryniosków.

A teraz do rzeczy. Pragnę poruszyć temat wpływu społeczeństwa na zachowanie jednostki, jak również aklimatyzacji z otoczeniem, łatwości poznawania ludzi, itp.

Jaka jest racjonalna podstawa przejmowania się opinią innych w okresie dojrzewania? Szlifowanie dystansu do samego siebie? Gruczoły dokrewne, a w szczególności produkujące choćby testosteron, jak jądra?

Kimże jest pozer? Z definicji to osoba pozująca się na kogoś innego, niż w rzeczywistości. Ale czy nie jest tak, że w życiu szkolnym, i tylko szkolnym, gdzie stykamy się z masą ludzi, przybieramy maskę ogółu? Podświadomie?

Czy chęć akceptacji wynika z naszej stadnej natury, czy może dojrzewanie to przedziwny etap, w którym nasze myśli zaprzątają pierdoły?

I na koniec: czy nie oczywistym jest, że problemy nastolatka, pomijając libido, są zabawne, nieracjonalne?

Z własnej perspektywy: niezaprzeczalnym jest, że etap gimnazjum to raczej tylko czasowy okres, w którym zatracamy cząstkę swojej tożsamości na rzecz trendów masy, zwanej środowisko, tudzież szkoła. Naszą głowę zaprzątają dość irracjonalne i z reguły w efekcie nudne, kretyńskie sprawy, napędzane przez libido. Odczuwamy olbrzymią potrzebę akceptacji, która nie wynika z naszej świadomości, ale ze stadnej natury.

Choć to jednostka tworzy grupę, grupa narzuca pewne wzorce jednostce. Nawet najbardziej asertywna osoba w kontakcie z silną presją ulega pewnej modzie czy tendencji, jak choćby sposób ubioru czy słownictwo. Nie jest to zazwyczaj wada, ale efekt współ egzystowania jako grupa. Akceptacja kosztuje nas utratę cząstki indywidualizmu.

Dziękować Najwyższemu, że uleganie ogółowi jest raczej czasowe, uwarunkowane okresem dojrzewania.

Pozdrawiam.
Awatar użytkownika
Quinn
Ekspert

Posty: 712
Dołączenie: 14 Cze 2007, 13:37
Ostatnio był: 19 Paź 2025, 21:46
Miejscowość: Seattle, budynek z elektryczną owcą na dachu...
Frakcja: Samotnicy
Ulubiona broń: --
Kozaki: 4

Reklamy Google

Postprzez cmlPL w 14 Mar 2008, 19:59

Chętnie bym napisał tylko to: : O patrząc na twój zasób słów, ale jednak zmusze się do jakiejś odpowiedzi. Patrząc ze swojej strony i obserwując innych, to właśnie w wieku gimnazjalnym ludzie się najbardziej zmieniają, nie zawsze na lepsze, czasem na gorsze. Przeważnie jest to wpływ grupy, kolegów, znajomych i przyjaciół. To wszystko zależy od grupy, przeważnie tak bywa, że osoba, która pragnie być inna, indywidualna odsuwa się od tej grupy, ponieważ do niej nie pasuje, lub zwyczaje, które są w tej grupie jej przeszkadzają. Sam miałem taki przypadek, ale po pewnym czasie stwierdziłem, że to nie jest dla mnie i musiałem szukać czegoś innego, osób, które naprawde mają podobne zainteresowania i dążą do tego samego.

Często osoby, które bardzo chcą należeć do jakiejś grupy lub przypodobać się komuś zapominają o samym sobie i naprawde gubią się w tym wszystkim, tak naprawde nie wiedząc o tym. Tutaj pojawia się pozerstwo, jedni chcą być elo-gangsta, bo ich koledzy, w których się wpatrują tacy są, a inni zaczynają pić wino i nosić glany. To wszystko zależy od subkultury tak mi się wydaje. Tyle z mojej strony, bardzo ciekawy temat Q.
cmlPL
Łowca

Posty: 468
Dołączenie: 19 Sie 2007, 21:33
Ostatnio był: 06 Paź 2013, 05:06
Miejscowość: Niedaleko KowKa
Frakcja: Najemnicy
Ulubiona broń: Sniper Obokan
Kozaki: 2

Postprzez Grzybson w 14 Mar 2008, 20:01

swietny text , ciezki temat ... wypowiem sie troche biorac pod uwage moje 18-nastoletnie zyciowe doswiadczenia

Hehe, ja tam mam 16 lat, toż walizeczka, a nie bagaż życiowy. :) Q.

Ja jako osoba nadzwyczaj szczera i "waląca prosto z mostu" mam z tym troche ciezko w zyciu jednak wobec siebe samego moge szczerze powiedziec ze jestem naturalny (przynajmniej tak mi sie wydaje ) srodowisko w ktorym dorastam ma na mnie calkiem spory wplyw poniewaz lubie uraczyc klase uszczypliwym komentarzem ktory wszystkich doprowadza do dzikiego ataku smiechu np komentujac czyjes smieszne zachowanie przy tablicy na wykładzie itd ;) co jednoznacznie wskazuje na to , ze robie to "pod publike" czyli zeby zaistniec troche na tle klasy ,mimo wszystko jesli chodzi o inne rzeczy jestem typem samotnika chociazby ciekawe graffity zrobione nocą na boku "kolejki" - pociagu ktory stoi na myjni niedaleko czy moja ulubiona paktofonika lecaca na mp3-jce w czasie gdy ja siedze sobie na lawce w centrum miasta i rozmyslam sobie o milionie roznych spraw i "pierdół" , lubie spedzac czas ze znajomymi w pubie czy klubie przy browarku rozmawiajac z innymi na ciekawe tematy , ale rownie dobrze czuje sie wieczorkiem siedzac sam w pokoju np: nad jakims textem czy rysunkiem

szczerze ci powiem , ze nie wiem jak mam sie okreslic , bo jestem dosyc dziwna osoba o mocnym temepramencie , upartą , dążącą do celu nie wazne jakim kosztem i lubie patrzec na ludzi z gory jak na bezradne cielęta bez celu w życiu bez jakichs ciekawszych pragnień , marzeń rownie ciezko mi sie pogodzic z ludzką głupotą ktora widze na codzien (chociazby chernobyl) rozpisalem sie troche ale tak moge pisac godzinami a przeciez nie o to chodzi w tym temacie

stary czesto mi powtarza masz okres buntu itd ... moze ma racje kto ich tam wie ;) ja lece && ŻYĆ DALEJ && :wink:
Grzybson
Stalker

Posty: 167
Dołączenie: 09 Mar 2008, 15:31
Ostatnio był: 09 Mar 2016, 17:35
Kozaki: 0

Postprzez Luk w 14 Mar 2008, 21:03

No to po kolei:
Jaka jest racjonalna podstawa przejmowania się opinią innych w okresie dojrzewania?


Opinia innych jest kluczowa, bo to ona daje nam obiektywny obraz naszej osoby, o ile osoba z która rozmawiamy jest szczera itp. ale dobór osoby to inna bajka. To czego się dowiemy da nam punkty odniesienia jacy postrzegają nas inni i teraz już tylko od nas zależy czy będziemy próbowali coś zmienić czy nie.

Kimże jest pozer? Z definicji to osoba pozująca się na kogoś innego, niż w rzeczywistości. Ale czy nie jest tak, że w życiu szkolnym, i tylko szkolnym, gdzie stykamy się z masą ludzi, przybieramy maskę ogółu? Podświadomie?


Jeśli podświadomie stajemy się kimś innym tylko na okres pobytu w szkole/pracy to należałoby zrobić konkretny remanent mentalności i jeszcze raz zadać sobie pytanie kim tak na prawdę jestem i czy mi to odpowiada.

O ile nie powinno lub nawet nie wolno zachowywać się identycznie w szkole/pracy to należy rozgraniczyć kiedy to jest tylko zmiana postawy wymuszona charakterem miejsca, a kiedy pozerstwo żeby się komuś przypodobać/być taki jak on bo jest fajny.

Czy chęć akceptacji wynika z naszej stadnej natury, czy może dojrzewanie to przedziwny etap, w którym nasze myśli zaprzątają pierdoły?

I to i to tak naprawdę.

I na koniec: czy nie oczywistym jest, że problemy nastolatka, pomijając libido, są zabawne, nieracjonalne?

To zależy. Wszystko tutaj jest względne i problem problemowi nierówny. Zalezy to od osoby, jego sytuacji mentalnej/materialnej, poziomu akceptacji itp. Z reguły ten nieakceptowany będzie miał poważne problemy pokroju samotności, poczucia odtrącenia czy niesprawiedliwości świata, a drugi będzie trapiony problemami typu jakie piwo dzisiaj kupić, w którym pubie i czy wstrzyknąć 1 czy dwie dawki syntholu.

W dzisiejszych czasach wręcz jest nierealne nie należeć do jakieś grupy/subkultury. Wystarczy tylko spojrzeć na ubiór czy muzykę i już można nas zaszufladkować i to jedynie od nas zależy czy damy sobie przypiąć plakietkę, czy będziemy częścią danej grupy JEDNAK mająca swoje własne, indywidualne cechy czyniące go wyjątkowym. Łatwym to nie jest, zwłaszcza, że rówieśnicy bywają wpływowi, ale nikt nie powiedział, że życie jest łatwe.

Podsumowując, opinie innych są bardzo pomocne w samodoskonaleniu i wywieraniu wpływu na własnym wizerunku, jednak bez naszego ciągłego i czynnego udziału, tego wizerunku możne nie poprawić/utrzymać. Na destrukcję tego może dodatkowo wpłynąć niezdrowa chęć dołączenia do grupy, która zamiast nas wybić i postawić na piedestale schowa nas pod dywan. Dlatego ludzie z zewnątrz, dystans do siebie i grupy, i przekładanie racjonalnego myślenia nad płyniecie z prądem da nam możliwość do kreowania własnego wizerunku wśród ludzi wokół, nie bycia odtrąconym i zachowania siebie takim jakim chcemy abyśmy byli, nie takimi jakimi jest modnie.
Image
Awatar użytkownika
Luk
Kot

Posty: 14
Dołączenie: 05 Lut 2008, 02:49
Ostatnio był: 26 Mar 2008, 23:25
Kozaki: 0

Re: Jednostka, a opinia innych

Postprzez donciu w 14 Mar 2008, 21:13

Quinn napisał(a):(...) iż jestem śmieszny ze swymi problemami, jak również jestem egocentrykiem. :)



Hahaha Kłinuś jak chodzisz po klasie i żalisz się wszystkim że kolejny spamer na stalker.pl napisał gdzie znaleźć bulldoga i obliżasz ludziom że ich pobanujesz to nie dziwne jak o tobie myśla :D:D:D

To był taki sobie sobie głupiutki i niewinny żarcik na rozluźnienie sytuacji. Właśnie , to cały ja. Ludzie mówią mi że jestem arogancki , samolubny , wulgarny , niewychowany , mam głupawe odzywki (ach Ci nauczyciele). To do mnie gadają dorośli i nauczyciele. Więc za bardzo ich w kręgach nie jestem lubiany. Co do egocentryzmu - masz Quinn racje , trzeba nim być , a nie robić za jakiegoś emośmiecia co nie wie na jakie drzewo się powiesić żeby nie obrazić jego uczuć... Lać na ludzi rzadką kupą , nie przejmować się co o tobie myślą bo ludzie zawsze gadali i będą gadać. Najwyżej możesz przejmować się opinią osób tobie bliskich.

Akceptacja - oj w gimnazjum to byłem outsiderem , m.in ze względu na muzykę (electro vs. w panujący w tamtych czasach Hip-hop) itp. itd. Bawiłem się w konformizm , ale to jest nieopłacalne. Lepiej znaleźć takie grono gdzie Cię zaakceptuje , naprawdę oszczędza to nerwów.
Awatar użytkownika
donciu
Tropiciel

Posty: 203
Dołączenie: 22 Lip 2007, 13:21
Ostatnio był: 03 Lut 2013, 13:10
Miejscowość: Świebodzice / ?????????
Frakcja: Wolność
Ulubiona broń: Sniper Rifle SVDm2
Kozaki: 2

Postprzez Leiga w 14 Mar 2008, 23:25

A ja wierzę w teorię gier...

Tzn będąc sami jesteśmy sobą, będąc w miejscach publicznych wciąż odgrywamy jakieś role. W autobusie - pasażera, w szkole ucznia, w pracy - pracownika...
Wyśmieje każdego kto mi zaraz napisze, że zawsze jest sobą. Ja odpowiem już teraz - ciągle kogoś odgrywamy :(
Nothing in this world is to be feared; it is only to be understood. [MC]
Image
Awatar użytkownika
Leiga
Stalker

Posty: 127
Dołączenie: 15 Sie 2007, 14:27
Ostatnio był: 20 Cze 2009, 02:25
Kozaki: 0

Postprzez Luk w 14 Mar 2008, 23:53

No ale tu chyba nie chodzi o odgrywanie roli tylko o zmienianie "się" aby wpasować się w tłum. W ten sposób nigdy nie jesteś sobą, bo jak nie jesteś uczniem, to jesteś pasażerem, nabywcą, synem... tu chyba nie o takie role chodzi.

Swoją droga będąc uczniem nie możesz być sobą? Jadąc autobusem też nie można być sobą? Nawet jak jesteś sam to dalej jesteś synem/ojcem/matką/córką więc dalej nie jesteś sobą? A może są jakieś kryteria wyznaczające np. rolę ucznia, które blokują bycie sobą. I tak w ogóle po co być sobą jak nie ma nikogo w pobliżu? To tak jak być szczęśliwym, ale nie móc tego szczęścia z nikim dzielić, co skolei czyni nas powoli nieszczęśliwymi...

Ale problemy egzystencjonalne nam tu wyrosły...
Image
Awatar użytkownika
Luk
Kot

Posty: 14
Dołączenie: 05 Lut 2008, 02:49
Ostatnio był: 26 Mar 2008, 23:25
Kozaki: 0

Postprzez donciu w 14 Mar 2008, 23:57

Wiadomo że w różnych miejscach odgrywamy różne role. Nie da się tego zmnienić. Jeśli ktoś twierdzi że jest samym sobą to chodzi mu przeważnie o to że nie idzię wedłóg obecnych trendów , mody tylko własną ścieżką. Ale osoby które uważają się za oryginalnych , wyjąstkowych np. Emo , są naprawdę kretynami. Przecież oni kserują trend od milionów osób na świecie , którzy ubierają się tak samo , słuchają tej samej muzyki , maja takie same zainteresowania. Typowe xero.
Awatar użytkownika
donciu
Tropiciel

Posty: 203
Dołączenie: 22 Lip 2007, 13:21
Ostatnio był: 03 Lut 2013, 13:10
Miejscowość: Świebodzice / ?????????
Frakcja: Wolność
Ulubiona broń: Sniper Rifle SVDm2
Kozaki: 2

Postprzez Quinn w 15 Mar 2008, 08:33

A w takim razie zapytał w jakim środowisku czujecie się najlepiej? Może inaczej - przy jakich ludziach jesteście szczęśliwi, możecie swobodnie pogadać o wszystkim. Oczywiście uwzględniamy też nasze, hm, w pewien sposób wyidealizowane obrazy ludzi, tworzące się w naszych głowach.

Bo czy nie jest tak, że część nas ma w swoich umysłach obraz ludzi, których zawsze pragnęła poznać, choć byli tylko tylko tworem umysłu?
Awatar użytkownika
Quinn
Ekspert

Posty: 712
Dołączenie: 14 Cze 2007, 13:37
Ostatnio był: 19 Paź 2025, 21:46
Miejscowość: Seattle, budynek z elektryczną owcą na dachu...
Frakcja: Samotnicy
Ulubiona broń: --
Kozaki: 4

Postprzez donciu w 15 Mar 2008, 10:18

Najlepiej się czuje przy ludziach którzy mnie akceptują albo przynajmniej tolerują. I to wcale nie oznacza że mamy same poglądy.
Awatar użytkownika
donciu
Tropiciel

Posty: 203
Dołączenie: 22 Lip 2007, 13:21
Ostatnio był: 03 Lut 2013, 13:10
Miejscowość: Świebodzice / ?????????
Frakcja: Wolność
Ulubiona broń: Sniper Rifle SVDm2
Kozaki: 2

Postprzez Keldorn WistBlade w 15 Mar 2008, 13:12

Jeśli chodzi o moje odczucia to jest to tak:

Pierwsze rywalizacje i chęci zabłyśnięcia już rozkwitają w naszej główce za czasów przedszkola czy też zerówki lub pierwszej klasy (zależy jak kto zaczynał) to jest normalne i uzasadnione przecież zwierzęta też rywalizują my też tylko używamy do tego innych narzędzi. Tu nie będę opisywał co i jak bo tyczy się to głównie zabawek, czy też jakiś newsów z tej grupy towarów :D albo mój tata jest lepszy od twojego. Pamiętacie zapewne z własnego doświadczenia. Należy natomiast stwierdzić że dzieciaki są okrutne.

Za to gdy nasz organizm zaczyna się przeobrażać do dzieła zaczynają dochodzić hormony a to mieszanka wybuchowa. Podczas rozwoju nasze dotychczasowe oglądy zaczynają się zmieniać a opinie zaczynają być mało wiarygodne. Wiem to z własnego doświadczenia bo sam kiedyś chciałem być zauważany i zależało mi na dobrej opinii innych. W szkole średniej jest trudno nie tylko z nawału nauki ale z wszech ogarniającej Nas ułudy, głupoty, próżności, nastolatkowego okrucieństwa (mam tu na myśli te głupkowate filmiki na youtube o tematyce czysto debilistycznej mającej na celu uprzykrzanie innym życia - filmiki z rozbierania się w szatni czy też całowania się i takie tam - nasuwa się myśl kto to kontroluje - nikt) wzajemnej rywalizacji na najnowsze ubrania itp. Ciężko mają Ci co są tak zwanymi odszczepieńcami - sam nim byłem ale nie z faktu marnej urody :) czy zasobów pieniężnych ale z faktu że różniłem się poglądami na różne tematy miałem swoją wizję i już w szkole średniej widziałem i rozumiałem co się w około mnie dzieje, bardzo mnie to wkurzało ale co miałem zrobić - walczyć się nie da a przyłączyć się nie chciałem :) ale znalazłem oparcie wśród przyjaciół którzy mnie rozumieli i do tej pory są moimi przyjaciółmi.

Z biegiem lat takie problemy tracą na znaczeniu i nasze rozumy zaczynają się normalizować co skłania do stwierdzenia że niektórzy z Nas dojrzewają szybciej i dlatego jest im trudniej wtopić się w otaczający nas Świat. Oczywiście zdarzają się wyjątki, no niestety głównie u kobiet które mimo wieku mają dalej swoje dziecinne problemy :D (faceci zresztą też)

Dziękuję za przeczytanie. Człowiek uczy się na błędach a opisywanie ich może pomóc innym rozwiązać własne.
Awatar użytkownika
Keldorn WistBlade
Tropiciel

Posty: 257
Dołączenie: 28 Wrz 2007, 10:44
Ostatnio był: 14 Cze 2023, 12:36
Miejscowość: Szczecin
Frakcja: Samotnicy
Ulubiona broń: Sniper SGI
Kozaki: 9

Postprzez Microtus w 15 Mar 2008, 13:23

Ja dawno temu zauważyłem, że czasem się spotka kogoś z kim się świetnie gada/rozumie i nie czuje się krempacji czy nie trzeba udawać innego niż się jest.
Są to często bardzo różni ludzie o różnych zainteresowaniach itp. jednak znajduje się z nimi od razu wspólny język. Staram się takimi ludźmi otaczać i większość moich znajomych ma takie cechy.

Ciężko to opisać, ale mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi. Jak kogoś nie lubię lub nie czuję się przy tym kimś dobrze to olewka kompletna. Rozmowa z kimś takim to męczarnia.
Więc po co się ciskać :)
War. War never changes...
Bury
zapraszam do lektury :)
Awatar użytkownika
Microtus
Legenda

Posty: 1028
Dołączenie: 18 Cze 2007, 14:31
Ostatnio był: 19 Sty 2019, 22:54
Miejscowość: łorsoł
Frakcja: Samotnicy
Ulubiona broń: Vintar BC
Kozaki: 106

Następna

Powróć do Prawie o wszystkim

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości