Zrobiłem to dziś i jest tak jak mówicie.
Przy samym przejściu do Pyrpeci emisje psoniczne prawie mi głowie rozerwały (pomimo posiadania hełmu), na dodatek gdy ekran cały się rozjeżdża trudno było ustrzelić strzegących przejścia monoliciarzy, ale udało się.
Po wejściu do Pyrpeci automatycznie zaliczyło mi się zadanie wyłączenia zwęglarki, i nie było żadnej różnicy w „zwiedzaniu” (przebijanie się ulicami wraz z grupą stalkerów itp.)
Gdy wróciłem do Czerwonego Lasu, zwęglarka była rzeczywiście wyłączona, poza tym pojawili się też najróżniejsi stalkerzy. Na dole siedziało kilku gości z „Wolności” i „Powinności”, co ciekawsze nie strzelali oni do siebie mimo, że dzieliło i kilka metrów, pacyfiści
Ogólnie rzecz biorąc, autorzy gry schrzanili tu sprawę i najwidoczniej nie przewidzieli opcji minięcia mózgozwęglarki.
Udało mi się też spotkać zadające obrażenia halucynacje, dojechała mnie cała sfora nibypsów, wspiąłem się na jakaś skałę (tak aby nie mogły mnie dorwać). Strzeliłem do jednego z nich a gdy się rozpłyną, stwierdziłem, że wszystkie pozostałe też są iluzją i zszedłem na dół...
Skończyłem rozerwany na strzepy przez wytwory mojej wyobraźni, odlot

Legion me imię, albowiem jest nas wielu.