@Imienny
Z cyklu masakr politycznych: szczere słowa pewnego młodego człowieka.
Publicznie? Było wielu takich, którzy głośniej krzyczeli, a się o nich nie pamięta. On natomiast jest znany tylko bardzo wąskiemu wycinkowi polskojęzycznego youtube'a.
Teraz masakrą nazywa się wszystko, co jest antyrządowe. Masakrą jest Marysia z Gorzowa, która nazwała Tuska zdrajcą, a nie słyszałem ani słowa uzasadnienia, a to dopiero ono zdecydowałoby o pogrążeniu (lub nie) Tuska w "dyskusji". Ale można pocisnąć po małolacie która być może za parę lat się wyrobi, nie zaszkodziła wcale Donaldowi, a ludzie przyklaskują bądź mają wyrąbane, toteż media zrobiły z tego małą sensacyjkę na przysłowiowe pięć minut, a przy okazji premier rządu, miast rządzić, uganiał się za nastolatką z kwiatami których łaskawie nie przyjęła. To się nazywa opera mydlana i jeśli ktoś tam kogoś masakrował (tak, wiem, Ty nie do tego pijesz), to tylko aktorzy tamtego spektaklu sami siebie.
Tu chłopak powiedział co wiedział, a sięgnięcie po wędzenie w kontekście Unii... no trochę wali oklepanym argumentem "bo ślimak winniczek to ryba, a marchewka to owoc". A konkretniej jest tym samym. Wenderlich siedzący to góry, tylko szczerzy swoje szczurze ząbki. On to wie, on to już słyszał, na nim nie robi to żadnego wrażenia.
Cieszy, że ktoś to i owo wygarnia publicznie, ale owoców tego wystąpienia najprawdopodobniej nie będzie żadnych.
Co do wyniku JKM w ostatnich eurowyborach, to tak naprawdę wielkiego sukcesu to on nie odniósł
Nie odniósł żadnego sukcesu. Już pal pies niską frekwencję, ale raz, że w PE nie można ugrać nic znaczącego będąc "uniosceptykiem", dwa, że w Sejmie nawet i 15% jest niewiele warte dla takiej partii jak KNP. Albo zaakceptują PiS jako jedynego możliwego koalicjanta, albo będą planktonem po wsze czasy, bo nie zdobędą 50% i więcej.
Swoją drogą ciekawi mnie to, że PO/PiS/SLD/PSL zawsze mają takie same poparcie, niezależnie od frekwencji - czy ona wynosi 50%, czy 40%, czy 22%. Zastanawiające.
bo widzimy dwie partie u władzy prawie 7 lat
Siedem?
1989-1990 -
Solidarno
ść,
ZSL,
PZPR, SD
1991 -
KLD, ZChN,
PC, SD
1991-1992 -
PC, ZChN, PSL-PL
1992 -
PSL1992-1993 - UD,
KLD, ZChN, PChD, PPPP, PSL-PL
1993-1997 -
SLD,
PSL, (BBWR - Wałęsa)
1997-2001 - AWS, UW
2001-2005 -
SLD, UP, (
PSL)
2005-2007 -
PiS, Samoobrona, LPR
2007-2014/5 -
PO,
PSLObecnie w Sejmie:
PO,
PiS, TR,
PSL,
SLD,
SP, niezrzeszeni.
Kolorami nie można wszystkiego pooznaczać ze względu na miraże, wiraże i mariaże, zresztą to byłby przerost formy nad treścią; ale: ci sami ludzie rządzą krajem od 25, w przypadku niektórych więcej, lat. Gdyby rządzili siedem, to pół biedy.
---------
No dobra, to co teraz? Ludzie nie chcą głosować ani na PiS (w Sejmie to jedyna partia, w której można lokować jakiekolwiek nadzieje, serio), ani na Korwin-Mikkego, ani na Ruch Narodowy. Pozostali to już kompletny margines bez przyszłości, nie różniący się od siebie niczym (PRJG, SP), bądź skręcający w lewo.
Do gruntownych zmian potrzeba 2/3 Sejmu. No nawet niech będzie 50%. Jak je zdobyć, na kogo wpłynąć? Ktoś musiałby chyba zacząć szeroko zakrojoną kampanię społeczną zajmującą się pracą organiczną. Jeśli ktoś to próbuje robić, to ciągnie w swoją stronę (całkiem zrozumiałe), w związku z czym realizuje się sama, lub z cichym poparciem, "divide et impera".