Nie wiem, jeśli nie widzisz związku z wychowywaniem nas wszystkich w takim katolickim kraju, no to chyba tłumaczyć Ci więcej tego nie trzeba. Jak dla mnie, jeśli nasi rodzice byli wychowywani w duchu katolickim, my od rana do wieczora spotykaliśmy się z takim a nie innym zachowaniami na ulicy, w domu itd., no to nie jest ważne, czy teraz jesteśmy satan, czy inny ateist - pewne modele zostały w nas zakorzenione i tyle.
Co do małżeństw:
Method napisał(a):człowiek został stworzony aby być heteroseksualistą
A niby skąd mamy taką pewność? Mamy wehikuł czasu? Byliśmy wśród neandertali i podpatrywaliśmy ich życie sexualne? No bo jeśli nie, to takie gadanie do mnie nie trafia. Psy i koty też zostały stworzone do prokreacji, ale od czasu do czasu i kolegą nie pogardzą. Człowiek został stworzony do tego, żeby żyć. A hetero wystarczy na tyle, że o prokreacyjne rzeczy raczej nie mamy co się martwić.
Method napisał(a):Więc moje podsumowanie - homoseksualiści ok, jest to zjawisko znane już od dawna i na pewno powinno być tolerowane przez innych -geje/lesbijki nie - oczywiście piszę tutaj o osobach które za wszelką cenę chcą tej swojej "tolerancji", organizując parady których zadaniem jest chyba tylko rozbicie społeczeństwa (bo nie ukrywajmy, ludzie raczej reagują negatywnie na tego typu "rozrywki"). Bo seksualizm to jest jednak sprawa prywatna.
Ot! Już pisałem, że takie parady wywołują u mnie nerwicę. Nie ma sensu powtarzać, ale choć w tym jesteśmy zgodni. Dlaczego nie pokazuje się księży pedałów ( niech w końcu społeczeństwo zobaczy, że oni święci nie są; może wtedy troszku zmieni podejście do tych spraw; ale nie - oni wolą się ukrywać i palić głupa, a jak na katafalk trafi pedzio, którego ktuś zadźgał, no to przecież, to nie moja wina: a i owszem, bo jak się ma taki posłuch, to można by raz w życiu nie ratować własnego miłego życia, tylko starać się cuś zmienić ), lub ludzi jak mój stryj? Którzy nikomu nie wadzą, tylko palantów w skórach krzyczących do tych pseudo łysych "choć kochanie! pokażę ci, co to prawdziwy mężczyzna!". I co to ma być? Podsycanie nienawiści w osobach jak wy, czyli "niech se będą, ale". Jechanie po najniższych, zakodowanych w dzieciństwie, również przez wszechobecny katolicyzm, instynktach. Wielce niestosowne! Wielce!!! To brak szacunku dla ludzkiego życia! No bo weźmy sobie taką rzecz: gówniarz naogląda się tego w TV, a potem jak ktuś będzie ubrany inaczej, bardziej elegancko niż on, stwierdzi, że to pedał i nóż w nerkę. Dlatego stwierdzenia w stylu
Method napisał(a):Wolę już żeby miało tą nienawiść
jest jak dla mnie nie na miejscu. Zwłaszcza w czasach, gdzie już w gimnazjum chowają się mordercy i kibole. Troszku pomyślunku, kolego.
xKoweKx napisał(a):Małżeństwo to mężczyzna i kobieta, a to, o czym mówicie to związki partnerskie...
A niby z jakiej racji to mężczyzna i kobieta? Bo w Biblii to napisali, i tym nas karmiono od dzieciństwa? Bo ja w takim postrzeganiu widzę bardzo dobrze łapsko kleru - tak samo jak w tym, żeby mi w drogę nie wchodzili. Ale jak ktuś twierdzi, że swe poglądy opiera tylko na tym, że go cuś drażni, bez zagłębienia się w temat, dlaczego tak jest, skąd to wynika i czy może to nie przez wychowanie mnie w takim a nie innym światopoglądzie, to dyskusja dalsza na ten temacik sensu nie ma.
Pewnie, że żyć na kocią łapę bardziej się opłaca, ale jeśli kolesie chcą wziąć ślub, to co nam do tego? Jeśli zobaczymy obrączki na rękach dwóch idących obok siebie gości i to nas wkurzy, to uważajmy, proszę, bo za chwilę może nas wnerwić ptak, który przeleciał mi przed twarzą - to już powoli zaczyna jechać paranoją. Od tego mamy mózgi, żeby gniew w sobie opanować i zastanowić się, czy nam on potrzebny.
Co do adopcji to jestem całkowicie przeciwny... Niestety w tym kraju, w tych czasach to nie przejdzie.
"Niestety"? A ja tam myślę, że na szczęście. Co do jednego się zgadzam w stu procentach, ale raczej nie z powodów, które wami kierują w takiej a nie innej ocenie problemu. Dziecko, jak już pisałem gdzieś tam, od małego nie jest zdecydowane, co będzie robić w przyszłości z pewnymi sprawami. To, że ma w genach bycie hetero czy homo to jedno a to, że powinno czuć obecność pierwiastka żeńskiego i męskiego w wychowaniu to drugie. Dzieci bardzo dobrze czują energię, która w nas jest. Bardzo dobrze czują żeńskość i męskość i uważam, że nie należy tego odbierać, bo jednak to by zakłócało wychowanie.
Poza tym jeszcze jedna sprawa - trochę z mego życia, tak dla wyjaśnienia do końca moich postaw i tych Bieszczad. Po ukończeniu matury zacząłem pracować na stacji dializ jako technik od sztucznych nerek. Przez ponad 4 lata pracy napatrzyłem się na śmierć osób, z którymi chcąc nie chcąc szybko się zaprzyjaźniałem. Napatrzyłem się na lekarzy, którzy bez najmniejszych ogródek mówią o pacjencie, że to już nie długo potrwa i mają w dupie, że ta osoba może nie jest jeszcze na tyle blisko śmierci, żeby nie usłyszeć, co się o niej mówi. Napatrzyłem się na młode 20-o paro letnie osoby, które wracają na dializy po kolejnym odrzuconym przeszczepie. Napatrzyłem się jak ktuś przy mnie kona a ja muszę przy tym być, żeby nadzorować pracę aparatu. Po dwóch latach zacząłem ćpać a po następnych dwóch mnie wyj*bali, bo opierdzieliłem sprzęt za ponad 2 tychy na ćpanie. 4 lata później o mało co nie skończyłem na sznurku oraz z wycieńczenia organizmu. Ale dałem radę: sam zrobiłem sobie odwyk i żyję! Żyję i w każdym momencie jeśli mnie cuś drażni przypominam sobie, co przeżyłem, kogo widziałem a kogo już nigdy nie zobaczę. Trudne to jest, bo pomimo prawie 7 lat od odwyku jest we mnie dużo złości i agresji. Ale powiedziałem sobie, że nie będę tego leczył kolejnymi dawkami chemii. Od tego mam swe myślonko, żeby analizować swój gniew i jeśli jest on nie potrzebny i nic nie wnosi poza głupawymi uprzedzeniami, odrzucić go bądź wyładowywać robiąc muzę i grając.
Dlatego, jeśli kiedyś będę miał kasę wypieprzę w Bieszczady, albo inne miejsce, gdzie nie będę musiał iść ulicą i widzieć nienawiści dookoła. Mam jej w sobie wystarczająco - jest ona spowodowana tym, że ludzie nie pomogli mi i sam się męczyłem. Ale nie ganię ludzi za to, że wolą spędzać swój czas z kimś kogo naprawdę lubią i muszą chować się w domach jak jacyś trędowaci, bo "kogoś to drażni". Mnie drażnią takie postawy, ale mimo wszystko lepiej jest dyskutować o tym w necie, niż widzieć to wokół siebie.
Ot! To tyle! Przykro mi, ale już się nawypowiadałem w tym temacie - w tym poście nawet z bardzo. Myślę, że już starczy. Więcej nic nie "wymyślę" a i powtarzanie ciągle tego samego jest bez sensu. Mam nadzieję, że te dyskusję nie wpłyną jakoś na dalsze kontakty na forum. I jak kogoś obraziłem, to dobrze.

dla was.
Na ra.