Ciekawy temat.
Kiedys rozmyslalem jaki jest sens zycia i wybieglem troche dalej myslami. Wszechswiat jest taki duzy ze zycie nie moze byc ot tak sobie, aby sie zabawiac, pracowac itp. Kiedys wyczytalem ze Ziemia jak i Slonce samo "mysli", np. Ziemia reaguje na globalne ocieplenie w postaci huraganow itp. to znaczy ze sie broni przed ludzmi ktorzy zadaja jej ból, moze to jest chore ale tak sobie to wyobrazam, czytalem wiele o odkryciach naukowcow i mysle ze to tak dziala...

Duzo do pisania by podac konkretny przyklad.
Co do mozgu, dopiero 10% jego wlasciwosci jest odkryte na te czasy wiec sie rozwijamy, ciekawe jak to bedzie wygladac za 5 tysiecy lat...
Mysle ze czlowiek jest taka materia ktora musi dzialac na Ziemi aby okrywac coraz wiecej i ciagle pracowac nad soba, czy technika pojdzie szybko w gore czy powoli zalezy od ludzi i ich inteligencji.
A slyszal kto o tym, ze niedawno odkryto planete, na ktorej czlowiek jest w stanie przezyc? Jest tam temperatura podobna do naszej, jest woda- najwazniejszy czynnik zycia, jedyne co niepokoji, to to ze dopiero mozemy sie tam wybrac za 25 lat...
W Polsce zyjemy srednio 70-80 lat w pewnych krajach czarnego ladu zycie dobiega konca w wieku 30 lat, wiec jezeli czlowiek bedzie sie bardziej rozwniety moze osiagnac niezwykle wysoki prog umieralnosci, mamy zolwia na naszej planecie ktory dozywa 200 lat wiec cos w tym raczej jest
A tak ogolnie to ciesze sie z zycia, mam dom, cieplo, mam co jesc, no i zabawic sie moge jesli to mozliwe
co do Boga nie bede sie tutaj wypowiadac, poniewaz nie chce nikogo urazic.
Dzieki za przeczytanie moich glupotek:P