Ja za młodu wiele grałem w Jagged Aliance i muszę napisać, że SS to jego godny
następca. Rozwijał wszystkie strony JA, które w czasach wydania ograniczał silnik.
W JA i tak jak na lata było nieźle - ściany też dało się rozwalić, ciała gniły...
Ja mimo wszystko uważam, że JA, czyli pierwowzoru, nic nie przebije, jak dla mnie.
Ten SUROWY klimat. Ciemniejsze kolory. Kasa. Powaga... jak dla mnie, SS było lekko
okrojone na rzecz efektów specjalnych, ale i tak grało się świetnie. Do momentu
otrzymania panzerkleinów, które mogły przetrwać bez zadrapania 20 strzałów z bazooki.
Chętnie bym na jego silniku obejrzał Unfinished Business. Ponoć dodatek bardziej nawiązywał.
Nie wiem, nie grałem. W każdym razie - obie gry, SS jak i JA polecam. Gorąco!
