Ja chciałbym byc czymś w rodzaju zwiadowcy: dobry pancerz i kamuflaż, snajperka, AK47 (w obliczu większego zagrożenia), nóż, pistolet z tłumikiem . Był bym wykwalifikowanym cichym zabójcą oraz zwiadowcą pracował bym głównie z wolnością i samotnikami chciałbym miec też jakiegoś towarzysza bo samemu ciężko.
Hm ja raczej byłbym samotnikiem, co do konfliktów różnych frakcji byłbym neutralny nie szukam kłopotów. Fajnie tak przyjść do jakiegoś baru stalkerów i pogadać z kumplami czy coś . Szukałbym artefaktów brał jakieś różne pojedyncze zlecenia, po prostu popracował tu i tam i usiadł w barze przy piwku
Top4Wanted po pierwsze nie napisałem że chce byc zwiadowcą tylko kimś w jego rodzaju. Po drugie skoro jesteś takim znawcą to może mi wytłumaczysz co źle napisałem??? . Po trzecie każdy może pisać według własnego uznania i nie życzy sobie takich wywodów.
Ja to bym chciał być takim Samotnikiem-Odkrywcą -Odkrywa nieznane tereny, -Odkrywa nowe anomalie, mutanty -Jest pół-legendą -Lepiej mu nie podpaść bo się można nie obudzić -Zna zonę lepiej niż niejeden zatwardziały stalker -Dajcie kaskę, będzie pomoc.
To było by życie pełne adrenaliny, kasy i wolności... Życie o którym teraz moge tylko marzyć
"-You heard that? -What? -Destiny! -Dude... What the hell are you smoking?" Zapraszamy na Wojny Frakcji! Komedia, Sensacja, Kryminał! Wszystko tutaj!
Jeżeli był bym po wojsku , umiał bym dobrze władać bronią został bym najemnikiem aby zarobić na dobry sprzęt i poznać zone . Następnie w małej ekipie wyruszył bym w wyprawę do centrum .
Jeżeli był bym kotem na początku połapał bym kontaktów, lizną informacji, przeszkolił się i został samotnikiem , śmigał bym po zonie szukając artefaktów i pewnie od czasu do czasu łapał się łatwiejszych zadań aby zarobić na chleb .
Mógł bym tez zostać kucharzem (Nie musiał bym się martwić o jedzenie), elektromechanikiem (Dobrze popłatny zawód)czy nawet zajął bym się telekomunikacją .
Kapeć29 napisał(a):Taka mała dygresja do wszystkich samotników . Wielcy zbieracze artefaktów, samotni, niepotrzebujący przyjaciół, twardzi. Zbieracie cenne przedmioty, taszczycie najlepsze zbroje, macie po pachy artefaktów. Czasami zbieracie się w grupce, gracie sobie na gitarce. No ogólnie fajnie, jesteście super, tak jak sobie to wyobrażacie, młodzi, przystojni, siedzicie na brzegu anomalii o zachodzie słońca, ubijacie stada psów i pijawek.
Jednak spójrzcie na to z bardziej realnego punktu widzenia. - drogie zabawki przy sobie, to przyciąga, nie tylko bandytów -chodzicie sami, więc nie problem was zabić -kiedy uważacie frakcje za przyjazną przechodzicie obok i siedzicie przy ich ognisku bez oglądania się, co za problem rozpłatać wam plecy -kiedy oberwiecie z anomalii i stracicie przytomność nikt wam nie poda leków -podobnie z potworami, kiedy Cię porządnie obije, kto Cię zabandażuje -otoczony przez pijawy raczej ultra małe szanse -ja osobiście wolałbym rozbijać się nocą po lasach z kumplem ramie w ramie -jeśli umrzecie wasze PDA trafi w ręce tego kto pierwszy was znajdzie
Dlatego propaguje, szczególnie w zonie, braterstwo broni.
Pisałem już do wszystkich, którzy chcieliby być samotnikami. Prawdopodobnie nie zwiedzalibyście zony, nie mielibyście tony najlepszego sprzętu, nie poznali najlepszych z najlepszych, nie dotarli tym bardziej do środka zony. Jeśli ktoś miałby być faktycznie tam, w zonie. To nie byłoby tak kolorowo jak w grze. Noc zawsze możecie przespać, możecie wczytać zapis i spróbować w inny sposób, 10%hp (nie byłoby hp) nie uleczylibyście jedną apteczką. I naprawdę taki samotnik miałby prze*ebane. Raz, jeden jedyny, przespalibyście się pod drzewkiem - 10 minut - mówicie, odsapnę - a tu TACHHH pijawa was wsysa i nawet nikt by wam nie pomógł. Zmęczenie nie pozwalałoby wam czasem dalej iść, a tu już zmrok, nikt wam nie pomoże, nikt nie stanie na warcie. Wasze super artefakty znikają, i jakiś monoliciarz je przejmuje, ogałaca i wrzuca do rzeki, albo ślepym psom na pożarcie. W paru raźniej, zrozumcie to. A w Stalkerze i tak obraz samotników jest przerysowany. Jest ich 150 - chodzą w grupach czasem. Prawdziwy samotnik jest jeden i krążą o nim legendy, a nie 150 i można ich wszędzie spotkać. Zona to nie plan rambo, że można lecieć samemu i zabijać wszystko. To ciężkie warunki.
:
Grave napisał(a):Ja to bym chciał być takim Samotnikiem-Odkrywcą -Odkrywa nieznane tereny, -Odkrywa nowe anomalie, mutanty -Jest pół-legendą -Lepiej mu nie podpaść bo się można nie obudzić -Zna zonę lepiej niż niejeden zatwardziały stalker -Dajcie kaskę, będzie pomoc.
To było by życie pełne adrenaliny, kasy i wolności... Życie o którym teraz moge tylko marzyć
Tacy giną najszybciej. - Odkrywcy nieznanych terenów często giną, bo nie wiedzą gdzie idą, jeden zły krok i wpadasz w anomalnie i Cię nie ma -nowe mutanty, z którymi jak rambo sobie sam zawsze radzisz, nawet jeśli to stado zmutowanych wielkich ptaków (coś na styl metro2033) -pół legenda... -lepiej mu nie podpaść ? to jeden człowiek - banda bandytów za 500 rubli zaciuka Cię w przeciągu 2 dni
Czyli jednym słowem na granicy życia. Z "lepiej mu nie podpaść" chodziło mi o jakieś bardziej pojedyńcze jednostki. Po za tym oczywiście ,że nie było by tak jak pisałem na samym początku. Najpierw wyłapać informacje, poduczyć się trochę o zonie, załapać lepszego sprzętu trochę i dopiero bym to robił. Szczerze mówiąc masz racje, bo to tylko moje marzenia. Jakbym był w zonie to najpewniej jak większość nie wyściubiał bym nosa spoza bezpiecznej bazy i wzywał mamusię. Btw. Bandyci pracujący za 500 rubli to chyba banda kotów z nożami albo głodujący stalkerzy.
"-You heard that? -What? -Destiny! -Dude... What the hell are you smoking?" Zapraszamy na Wojny Frakcji! Komedia, Sensacja, Kryminał! Wszystko tutaj!
Kapeć29 zbyt dosłownie traktujesz określenie "samotnicy". To nie oznacza, że Zonę przemierzają w samotności tylko, że nie należą do żadnej frakcji To, że ktoś jest samotnikiem to nie znaczy, że nie ma przyjaciół w Zonie. Jak stalker chce to biega po strefie samemu a jak się robi niebezpiecznie to zbierają się w grupki. Strielok to klasyczny przykład samotnika, miał kilku przyjaciół i dzięki nim dotarł do reaktora a przecież nie należał do żadnej frakcji. A co do tego kto faktycznie miałby przeżyć w Zonie to właśnie byliby to samotnicy. Rozproszeni w strefie, samemu albo w kilkuosobowych grupkach, chowający się w tylko im znanych kryjówkach (a nie bazach widocznych z daleka) nie zwracaliby na siebie uwagi. Bo właśnie pobyt w prawdziwej Zonie polegałoby na ciągłym skradaniu i ukrywaniu się, przed mutkami, bandziorami ale przede wszystkim przed wojskiem a nie zakładaniu bazy widocznej z kilometra, campieniu, robieniu patroli i prowadzeniu wojen. Po prostu w takiej Zonie czyli miejscu gdzie nie masz przewagi liczebnej, siłowej, wsparcia ani regularnego zaopatrzenia łatwiej byłoby się gdzieś przekraść niezauważonym niż się przedzierać w kilkudziesięciu nawet uzbrojonym po zęby.
...picie wódki to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości...
Ja bardzo lubię zdejmować pojedyncze cele ze snajperki, ale uwielbiam też postrzelać sobie z TRS 301 i uczestniczyć w wojnach frakcji więc nie mam jakoś typowej dla siebie profesji, może samotny najemnik, który wykona każde zlecenie, oczywiście za przyzwoitą cene, ;]
U mnie ,pomaganiem stalkerom w walce z bandytami i takie ogólne pomaganie wszystkim potrzebującym,przeszukiwanie zony w celu znalezienia ciekawych miejsc,obserwowanie najemników i monolitu(spróbować znaleźć tego kto gadał do nich przez nadajnik w ZW),szukanie artefaktów, i oczywiście odpowiedni sprzęt
Ja bym był członkiem ( żołnierzem ) "Powinności". Lubie ten klimat. Poza tym "ratowanie ludzi przed niebezpieczeństwami zony" leży mi bardziej od szukania artefaktów, i dania się oskubywać bandytom. Nie da się porównać strzelania do mutantów i zwalczania anarchistów. Poza tym "Powinność" chętne pomaga naukowcom, a ja lubię mieć wkład w rozwój nauki i lepiej rozumieć Zone. A zajmował bym się najchętniej obsługą snajperki .