"Jedynka". Prześwietna gra. Zaczynając od niesamowitej (jak na tamte czasy) grafiki, po odgłosy a na interakcji z otoczeniem kończąc.
Co najbardziej mi się podobało? REALIZM. W końcu główny bohater(a jest ich trzech czy czterech) to nie jakiś J.Rambo, który ratuje cały świat. To zwykły, szeregowy żołnierz, ziarnko piasku rzucone w tryby wojny. I to da się odczuć.
Druga rzecz to fabuła. Nie ratujemy kraju, świata czy planety, a jakiś archipelag wysp.
S.I. - przeciwnicy mają za główne zadanie przeżyć a nie ubić gracza (tadamm). Dlatego np. znajdując się pod ostrzałem przeciwnik pada na ziemię i czołgając się próbuje znaleźć schronienie. Nie wiem czy gdzieś jeszcze takie rozwiązanie się pojawiło.
Interakcja - można było podnieść praktycznie każdą broń i magazynki. Fajnie był rozwiązany system dostępnej amunicji. Nie tak jak w całej rzeszy gier, że naboje automatycznie do "full" uzupełniają się w magazynku. Mamy przypisane konkretną ilość magazynków i liczba patronów, które nam zostały była rozdzielana na te magazynki. I przestało się przeładowanie broni co trzy wystrzelone kule

Pojazdy, chyba weteranom nie muszę opisywać całej dostępnej gamy i frajdy jaka towarzyszyła ich prowadzeniu. Jedyne co zbabolili to wymóg ciągłego trzymania ciągu w samolotach.
Dodatkowo system odnoszenia ran, strzelanie z granatników, dowodzenie (w końcu pokazana dobrze rola dowódcy na polu bitwy - on ma dowodzić i panować nad całością a nie strzelać).
Ogólnie giera ma u mnie 10/10.
EDIT: Wspomnę jeszcze tylko o prostym w obsłudze ale wszechstronnym edytorze misji i kampanii oraz multum modów i addonów, które swego czasu pojawiły się w internecie.
Dwójkę to włączyłem tylko kilka pierwszych misji, odinstalowałem a grę odsprzedałem.
Wojna jest zła. Ale gorsze są sukinsyny które nie mają nic za co byliby gotowi walczyć i umierać.
"Może nas wiedzie szalbierz chciwy paru groszy
Lecz lepsze to niż śmierć na wapniejących szańcach" - J. Kaczmarski, Stalker.