Nie mógł działać na zlecenie Rosji, czy jakiegoś innego kraju choćby dla tego, że broń kupił sam, a bombę/y zrobił z nawozów domowymi sposobami. Jeśli by jakiś kraj go nasłał, to dostał by jakieś profesjonalne-wojskowe materiały wybuchowe będące na pewno skuteczniejsze i bardziej niezawodne niż samoróbki na bazie nawozów/saletry. A broń i amunicję dostał by gratis.
dostał by jakieś profesjonalne-wojskowe materiały wybuchowe będące na pewno skuteczniejsze i bardziej niezawodne niż samoróbki na bazie nawozów/saletry.
I których siłą eksplozji i znalezione resztki niezbicie dowodziły, że ktoś potężniejszy maczał w tym palce. Faktycznie, to tak samo jak wysłać telegram z kondolencjami na godzinę przed zamachem
Wojna jest zła. Ale gorsze są sukinsyny które nie mają nic za co byliby gotowi walczyć i umierać. "Może nas wiedzie szalbierz chciwy paru groszy Lecz lepsze to niż śmierć na wapniejących szańcach" - J. Kaczmarski, Stalker.
Aaa... dupa, rzeczywiście. Nie przyszło mi do głowy, że teraz do materiałów wybuchowych dodawane są jakieś znaczniki. Ale broń i amunicja to co innego .
Nie prawda. Po pociskach można dojść gdzie były wyprodukowane. Zresztą, gdybym ja był takim szefem tajnych służb, który organizowałby taki zamach, nigdy bym takiego człowieka nie uzbroił. Dać pieniądze i nich zbroi się sam. Żeby taki kapucha, nie podejrzewał mnie. Nawet na chwilkę. A do tego dochodzi ryzyko wtopy... Ta moja broń byłaby nielegalna. A tak dostał forsę, kupił broń, zalegalizował, i dobra nasza. Z tym, że to nie był zamach.