Ja to widzę tak: gierka miała w firmie kategorię najwyżej AA i tylko przypadek sprawił, że koncept wszystkim się spodobał.
W końcu Prey 2 niczego nowego nie wnosi. Gra przypominała Mirror's Edge, tyle że w kosmosie. I pewnie tyle mieli. A potem ktoś skojarzył z Blade Runnerem, potem jakiś dziennikarz rozdmuchał myśl i dodał trochę własnych oczekiwań, ludzie złapali hype i jakoś to poszło.
Dzięki wiadomościom o anulowaniu Prey 2 obrósł w legendę i wszyscy przestali go traktować jak kontynuację średniawej gierki na silniku Dooma, a zaczęli traktować jak niespełnione marzenie. Bardziej na podstawie zajebistego CGI niż słabawego gameplayu. Sytuacja trochę jak z Dead Island.

Myślę, że dopiero
teraz zacznie być ciekawie. Bethesta sama nie wiedziała co miała, dopóki nie postanowiła skasować projektu. Ciekawe czy faktycznie uda im się przekuć koncept w gierkę klasy AAA.