Trudno nazwać, że grałem w to to, bardziej pasuje, że miałem kontakt z grą.
Znajomy (mały maniak latadeł) mi pożyczył 2004urkę, niestety () nie miałem pada, więc latałem na kierownicy

.
Nie było jeszcze google earth, więc to było coś niesamowitego pozwiedzać cały świat, choć jak wiadomo, poza okolicami większych lotnisk, miasta to były jakąś tam losową teksturką.
No i jeszcze fakt, że miałem problem ze znalezieniem swojej mieściny, bo nie dali rzeki przy której leży, więc wolin i uznam były jedną wyspą

.