Jako kobieta mam prawo mieć fochy i podchodzić emocjonalnie do postaci, niestety przy graniu mam jak z czytaniem książek lub z filmami, jak jest smutny moment to ryczę.
Weźmy taki Mass Effect 2, gdy spotyka się Archanioła (kto grał, wie o co chodzi), o mało z krzesła nie spadłam, tak mnie poniosło.
Striełok jest jedną z moich najukochańszych postaci, bardzo się z nim zżyłam w Cieniu Czarnobyla, jest taka postacią tragiczną i smutną. Typowe dla rosyjskiej literatury są takie postacie, w tym książka, na której oparty jest Stalker.
A tu nagle! gdy gram w następną grę z serii, mam walić do Striełoka, z którym w Cieniu tyle przeszłam!
Zazwyczaj po rozmowie z Liebiediewem na terenie Elektrowni kończę grę
