Zamiast zakazywać, nauczyliby się czerpać korzyści z dotychczasowej sytuacji panującej w internecie, w tym z samego zjawiska piracenia.
Twórca utworu, książki, lub czekokolwiek dostaje przykładowo 5zł z książki za 40zł. Gdyby wykluczyć pośredników i gdyby autor, za rozsądną cenę chciał publikować swoje dzieło na swojej stronie internetowej, to piracenie zmalało by szybko.
Poza tym jak Ci od ACTA wyobrażają sobie moje odkrywanie nowych utworów? Ja większośc utworów poznałem w necie, gdyż nigdy w życiu nie widziałem ich na półkach sklepów. Nie wszystko bądź co bądź jest wydawane w Polsce.