Realkriss napisał(a):Można sobie spokojnie schowki pootwierać, ale do zwiedzania nie ma zbyt wiele, bo poogradzane, a chałupy pozamykane.
Niby jak, skoro za placem budowy jest wciśnięty punkt bez powrotu - dziura na 50 centymetrów, a Szrama nie da rady wyskoczyć -.-
W ogóle Limańsk kipi idiotyzmem, z czego najgorszy jest fakt koncentrowania ognia na graczu - nawet jeśli cały oddział Czystego Nieba strzela do jednego monolitowca, ten śmieć i tak będzie strzelał właśnie do ciebie (i pewnie cię nawet zabije, jak ustawiony jest poziom "mistrz", bo wszyscy biegają z Walami).
Przy drugim karabinie (gdzie mamy za zadanie zabić kolesia obsługującego go) logicznym wydawał mi się fakt, że gdy się go pozbędę, oddział pójdzie do przodu. Nic bardziej mylnego, 6 wojskowych siedzi w domku i próbuje mnie znaleźć, a Czyste Niebo stoi za mostem i nawet nie udaje, że pomaga, strzelając na ślepo, tylko stoi i czeka na gotowe

Na końcu, gdzie jest akcja ze snajperem, nawet jeśli go już zabijesz (co jest łatwe, o ile masz jakąkolwiek broń z lunetą - nawet AKS wystarczy), oddział i tak dalej tam strzela... Co jeszcze ciekawsze, jest tylko 2 monolitowców i jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żeby ich zabili bez mojej "pomocy"
Plac budowy to kpina z gracza, ledwo do przejścia na początkującym, o wyższych poziomach trudności nie mówiąc. Wystarczy, że strzelisz, a wszyscy już wiedzą, gdzie jesteś i możesz zginąć od granatu nawet, jak jesteś przy placu zabaw (a jest chyba ze 100 metrów od niego i 20-30 niżej, zależnie od piętra). Nawet z Bulldoga nie da się tam strzelić, ale rzucić granatem już można. Dobrze, że GSC nie dało im właśnie Bulldogów i RPG, bo bez trainera/kodów/modyfikacji chyba nie dałoby się ukończyć gry
Proszę państwa, sto pięćdziesiąt kilometrów na godzinę w ciągu kilku sekund, wspaniały wynik. Gdyby w ten sposób można było wypie*dolić z polskiej polityki tych wszystkich śmieci z Okrągłego Stołu, Leszka Millera, byłoby… cudownie i każdemu bym ku*wa kupił po takim Ferrari, byleby w piz*u pojechali tym PROSTO do swojego ukochanego… Izraela. SYJONIŚCI Europy, jedźcie do siebie! Pozdrawiam, Zbigniew Stonoga. Nie jestem antysemitą!