nikt Wam nie każe nadstawiać tyłków (chociaż za stanowczą odmowę kto wie czy nie posądzono by Was o homofobię

hehe).
Sęk w tym, że ci ludzie chcą chorobę (uleczalną) uznać jako okaz zdrowia i mniej lub bardziej świadomą decyzję, która MUSI być zaakceptowana przez wszystkich. Ktoś, kto uważa homoseksualizm za nienaturalne zjawisko, chorobę czy grzech, nie będzie mógł o tym powiedzieć na głos. Wolność słowa stanie się fikcją, przywilejem tylko dla dewiantów (bo ci już teraz bezkarnie obrażają wartości ogromnej liczby ludzi). Nie będzie można wychowywać dzieci według własnego sumienia, bo złe wyrażanie się o homoseksualizmie będzie karalne. Pewnie się pukacie w czoło teraz, ale wiedzcie, że już dzisiaj odbierają dzieci rodzinom za błahostki - dlatego, że się nie przelewa, albo że dziecko ma nadwagę. Gwarantuję Wam, że za kilka, kilkanaście lat, jeśli się świat nie ogarnie, to będą zabierać nam nasze dzieci, bo wychowujemy je "w duchu nienawiści" (np. wartości chrześcijańskich, albo czysto naukowego, medycznego podejścia do homoseksualizmu). O tym "duchu nienawiści" było w przypadku jakiejś neonazistki z Ameryki bodajże, której odebrali syna, bo namalowała mu flamastrem na ręku błyskawice SS. Można pomyśleć, że to przecież bez porównania, ale zauważcie, że ludzie wyznający konserwatywne poglądy są nie od dziś nazywani faszystami - czymś, co trzeba zniszczyć dla dobra świata. O ile tamten przypadek można różnorako traktować, to pojęcie owego "ducha nienawiści" jest tylko kwestią przesunięcia granicy co wolno robić/mówić (tej granicy, którą owa rezolucja bardzo chętnie by przesunęła). To nie jest normalne i nie wróży ludzkości dobrej przyszłości, gdy dewiacje stawiane są wręcz za wzór wolności, nowoczesności, oświecenia i odwagi.
Niech sobie ludzie pedałują jak chcą, ale dla dobra wszystkich (nawet ich samych - alkoholik też często nie zdaje sobie sprawy z choroby i nie uważa jej za problem), powinno się jasno i wyraźnie postawić granicę, której nie wolno przekraczać. Po pierwsze wolność sumienia i słowa. Po drugie pary homoseksualne (i małżeństwa, do których dążą) nigdy nie będą równe zdrowym, heteroseksualnym, bo nie są w stanie sprostać zadaniu, które natura postawiła wszystkim żyjącym istotom - przetrwania gatunku.
Gloryfikacja dewiacji jest jednym z narzędzi, którymi walczy się z tradycyjnymi rodzinami i ludźmi z twardym kręgosłupem moralnym. A wiadomo, że dla władz świata najlepsi są ludzie bez idei i wartości. Już za komuny wiedzieli, że najważniejsza jest walka z kościołem katolickim (i nie chodzi o kościół jako taki, ale właśnie o wartości moralne). Ludzi bez wartości najłatwiej zniewolić.
Ale się rozpisałam

no.. bo problem z homo aktywistami jest dużo głębszy niż zwykłe "mamy prawo do miłości", z czego najpewniej nie zdają sobie sprawy nawet sami "głowni zainteresowani".
Dziękuję za uwagę. Buzi buzi :*