to prawda z tymi mutantami, nie dość, że w tych samych miejscach to jeszcze widać je z daleka... Na Zatonie to chyba ani razu mi się nie zdarzyło, żeby mnie jakiś mutant zaskoczył, no może w jaskini anomalii Pazur, ale tak to bida. W ogóle żadne anomalie nie zaskakują, przez całą grę nie zdarzyło mi się wpaść na którąś niezamierzenie. Misje są lajtowe, ogólnie poza płaczem dziecka w x8 chyba nie było momentów, w których zrobiłoby mi się gorąco, a jak były to widać niezbyt straszne, bo już o nich nie pamiętam.

jedyne co, to dźwięk nadrabiał i odgłosy mutantów, szczególnie pamiętam je z Prypeci. A jeszcze te nowe twory... masakra jakaś jak dla mnie, Chimera ok, ale Burer to - jak dobrze stanąć - nawet karabinu z ręki nie wytrąci. Tak miałam przy pierwszym spotkaniu z nim w stacji obsługi, rozwaliłam go z palcem w nosie, potem przyglądałam się mu i zastanawiałam "co autor miał na myśli?" - ani to niebezpieczne było, ani nawet wyglądem nie wzbudził jakiegoś niepokoju.

...tak czy inaczej, ani razu nie zdarzyła mi się sytuacja jak w SoC, gdzie laboratoria w Dolinie Mroku i Jantarze za pierwszym razem przebiegłam uciekając wszystkim mutantom i zombiakom, bo tak byłam zestrachana.

Zew Prypeci choć też dobry, to zdecydowanie mniej straszny.
