Czyż to nie szpital wojskowy przy ul. Wrocławskiej w Krakowie?
Bo wnętrze wydaje mi się całkowicie znajome

Byłem tam kilka dni temu - nawet jeden pacjent miał założoną jakąś rurkę, że łudząco przypominał snorka. Aż mi ciarki przeszły po plecach - wiem, że to nietaktowne, ale obserwowałem wręcz z otwartą paszczą
Jeśli okaże się, że też tam byłeś, to znaczy, że zona jest naprawdę mała
Moje objawy:
-wpisałem w notatnik w komórce "zabij Striełoka",
-latem unikam jak ognia miejsc gdzie rozgrzane powietrze drży nad asfaltem,
-szlajając się latem po mazurskich drogach trzymam się środka drogi, nie schodząc na pobocza (ciekawe, kiedy ktoś mnie rozjedzie),
-wszelke nietypowe warunki pogodowe = zapowiedź blowoutu,
-nauczyłem się żyć na samych konserwach,
-spodnie we flektarn camo, buty "protektor GROM" (to na wypadek, jakbym wdepnął w coś parszywego), ZAWSZE rękawiczki bez palców na łapach, czy to lato, czy zima, brązowa bluza z kapturem z naszytymi znaczkami radioaktywności, pouche na pasku (zamiast slotów na artefakty) i jakieś zardzewiałe śrubaszki w kieszeni - no kto tak wygląda, jak nie ja na codzień?
- latarka z klipsem zaczepiana na krawędź czapki - też standard, choć już niecodzienny,
- marker & dużo czasu = przerobienie pordzewiałych znaków drogowych na ostrzeżenia "uwaga! dzikie terytoria", "radiacja!" i temu podobne
Będzie uzupełniane, o ile zliczę wszystko bo duuużo tego
Pozdrav
"Modlisz się? - pytam. - Módl się - mówię - módl! Im dalej w strefę tym bliżej do nieba...
- Co? - pyta, bo nie dosłyszał.
- Módl się! - krzyczę - stalkerów wpuszczają do nieba bez kolejki!"