przez Sleszu w 02 Cze 2009, 15:57
Z tym, że ze światłem jest drobna kwestia zadziwiająca badaczy - światło nie "rozchodzi" się w czymś, a "względem". Chodzi o to, że nie podlega podstawowemu prawu dodawania prędkości. Przykład - StalkerPl porusza się z prędkością 40 km /h, a ja gonię go z prędkością 20 km /h- w tym wypadku Stalker oddala się z prędkością 20 km. Jednak ze światłem jest inaczej - ono, uciekając 300 tys. km/s, my goniąc je np.150tys, to nie oddala się od nas 150 tys, jak wynika z tego prawa, a nadal 300. Wniosek jak napisałem wcześniej, światło nie rozchodzi się w układzie, a względem.
Co do podróży w "czasie", tak, jest możliwa, ale jedynie do przodu(co zresztą już udowodniliśmy w poprzednich postach). Ale, jak pisałem, nie istnieje czas, jakim ludzie go odbierają. Nie ma wczoraj, nie ma jutro, istnieje teraz. Czasu nie da się policzyć, zmierzyć linijką. Dwuwymiarowe istoty u których istnieje początek i koniec zdają sobie sprawę tylko z wpływu otaczających je reguł i zasad na ich egzystencję. Skąd wnioskujesz, że wygodne wytłumaczenie starzenia się ma masę i składa się z materii? A tak żartobliwie, Rosjanie przecież odkryli sposób na zatrzymanie czasu - "Wiecznie żywe idee Lenina" możemy spokojnie oglądać w jego mauzoleum....
Zakładając, że w chwili powrotu wszechświata do stanu Osobliwości "czas" zacznie się cofać, i tak prze do przodu. Na przykładzie robienia kanapki - stan osobliwości- mamy chlebek, masełko i wędlinkę, w chwili gdy kanapka staje się kanapką, nasz układ wraca do stanu osobliwości - cofają się nasze poczynania, jednak jedynie dla naszego układu odniesienia - i tak zaliczamy kolejny cykl. Zakładając więc, że wszechświata od zawsze wybucha, tworzy się wszechrzecz, kurczy się, by znów tworzyć-przyjmijmy to za cykle- to w fazie powrotu do podstawowej postaci cofając "czas" i tak zalicza kolejny cykl. Nawet, jeśli każdy jest tym samym(teoria, iż nieskończenie wiele razy przeżywamy swoje życie).
"Nie wchodzi się dwa razy w tę samą anomalię"