A więc znam trzy, no może cztery krwawe gry, które mi zapadły w pamięć. Oto i one (mogę przekręcić tytuły):
1. Carmagedon - zwykła ścigałka a'la NFS. Z tym, że główną atrakcją nie było pokonywanie zakrętów z przeraźliwa szybkością, lecz... masakrowanie przechodniów. Masa juchy, mięcha, wnętrzności itp. Za rozj. przechodniów (i krów) dostawało się punkty i czas.
2. Dark Mesiah - grałem tylko w demo, ale obcinanie koniczyn, dekapitacja, palenie, zamrażanie, nabijanie na kolce itp. zrobiły na mnie wrażenie.
3. Wiedźmin. - za sceny kończące czyjś żywot.
4. Medieval II:total war - za krew, która z czasem pokrywała ciała wojaków i ich broń, krew w miejscach trafień itp. I za te tysiące trupów na polu chwały.
Ogólnie rzecz biorąc nie kręcą mnie specjalnie takie gry, w których leje się nieustannie jucha itp. Jeżeli kogoś to kręci - zalecam skrócenie czasu gry i udanie się do psychiatry

.