przez SaS TrooP w 01 Sty 2010, 22:30
Przeszedłem, jestem w tym kompletnym nubem, musiałem się dopalić jednak walkthrough i to dość wiele razy.
Grafika - całkiem dobra jak na 2005.
Dźwięk - muzyka słaba, reszta mi się podoba. Dobre dźwięki broni.
Bohater - wkur*** jak nie wiem. Takie dałna, połamańca i rozjebundy to ja jeszcze nie widziałem. kwestię lęku wysokości rozumiem jeszcze, sam nie mam, ale wiele osób na nią narzeka. Koleś miał milion pięćset okazji by zdobyć broń, ale nie dało się ich wykorzystać. Do tego psychika tego kolesia wysiada na każdym nieco trudniejszym zadaniu.
Wrogowie - tępi jak młotki, pamięć też im szwankuje. Wydają tylko 2 komendy: Spread out! i Search everywhere!.
Trud gry - zagadki momentami mnie przerosły, bo nie gram w przygodówki. Przeciwnicy banalni, ich wycięcie to zero wysiłku. Tak swoją drogą walka z Dagonem - co to ma być za wspaniały, przedwieczny kosmita, twórca ludzkości, pan i władca plepleple...
...
...
Który ginie od 4 postrzałów z trałowca prawdopodobnie klasy Lapwing, którego broń stanowi 76mm działko -.-
Dobrze, że ten koleś nie wyszedł z wody dziś, bo by jakiś LHD albo lotniskowiec jeszcze rozjechał i by pomyśleli, że to wieloryb.
Klimat - z początku byłem zachwycony! Małe miasteczko, ludzie jak żywe trupy i to coś co obserwuje cię z góry. Od czasu zdobycia broni jedziesz wroga równo, a to coś co cię obserwowało występuje potem w hurtowych ilościach i równie ostro jest exterminowane. Niestety, ale klimat się traci.
Moja ocena: naciągane 7/10. Da się pograć, no ale nic szczególnego. Poza tym że to bardzo zmarnowana szansa.