Najczestszym problem w dyskusjach na tematy o zwiazkach homosexualnych, aborcji, kaze smierci itp jest trudnosci w utrzymania rozmowy w meritum tematu. Nie chodzi mi o offtop tylko o takie zagrywki w postaci lapanie za slowa, popadanie w skrajnosc podczas przytaczania argumentow, przypisywanie komus wlasnych mysli, interpretacji tylko czesci wypowiedzi zamiast postrzegania jej przez pryzmat calosc.
Jesli chodzi o moje stanowisko odnosnie zwiazkow homosexualnych to nie uwazam ze gay'i nalezy palic na stosie, jednak nie jestem za akceptacja jako zjawiska w pelni normalnego. Owaszem, nalezy im sie szacucenk jak kazdej osobie ale sa oni obdarzeni pewnymi "cechami" ktore dyskredytuja ich w niektorych dziedzinach zycia spolecznego. I tu zaczyna sie problem z doborem slow. Jesli uzyje slowa "chroba", "kalectwo" to osoba czytajaca skupi sie na tym slowie nie biorac pod uwage calej reszty mojej wypowiedzi. Jesli to takie wazne to mozemy o gejach wypowiadac sie jak o osobach "wyjatkowych" lub "innych", dla mnie to nie ma znaczenia. Waznym jest fakt ze cos tych ludzi odroznia od reszty spoleczenstwa. Szukalem definicji slowa "choroba" tak zeby przedstawic ja w troche inny swietle zeby nie kojarzyla sie odrazu z chemioterapia i elektrowstrzasami

Sama medycyna ma problemy z definicja zarowno choroby jak i pelni zdrowia wiec zagadnienie jest dosc plynne. Na wikipedi jest podana ciekawa definicja zdrowia[WHO 1974r]:
Zdrowie jest stanem pełnego dobrego samopoczucia ("dobrostanu") fizycznego, psychicznego i społecznego, a nie tylko nieobecnością choroby czy niedomagania.Wydaje mi sie ze kluczowe znaczenie w tej definicji jest kwestia spoleczenstwa, bo na tej plaszczyznie dochodzi do konfliktu. Nie wiem dlaczego homosexualisci tak bronia sie przed uznaniem tego jako choroby, osoby chore czesto moga liczyc na roznego rodzaju przywileje ktore ulatwiaja im zycie. Moze mamy tu do czynienia z jakims zjawiskiem psychlogicznym ktory niepozwala sie pogodzic z ich "odmienoscia" (choroba czy jak to tam nazwiemy). Podobnie zachowuja sie ludzie ktorzy po uslyszeniu jakiejs niekorzystnej diagnozy od lekarza lub informacji o smierci bliskich bronia sie przed tym niedopuszczajac tego do swiadomosci. Oczywiscie status chroby mialby tez pewne konsekfencjie, przykladowo brak mozliwosci adopcji dzieci.
Dlaczego jestem przeciwnikiem adopcji? Poprostu nie mam pewnosci co do wplywu takiej adopcji na dziecko (oczywiscie nie mowie o takich bzdurach typu "dziecko wychowywane przez homo tez bedzie homo). Ludzie czesto argumentuja ze lepsza taka para homo niz hetero z problemami alkoholowymi ktora nie jest w stanie zapewnic odpowiednich warunkow dziecku. Dla mnie to jest po pierwsze popadanie w skrajnosc a po drugie upraszczanie roli rodzicow do zapewnienia michy jadla, schronienia i czystej pary skarpet na zmiane. Uwazam ze czlowiek jest zlepkiem mentalnosci wszystkich osob jakie spodkal na swojej drodze w zyciu. Oczywiscie jedni ludzie maja bardzo duzy wplyw inni znikomy. Z pewnoscia rodzice naleza do tej pierwszej grupy. To od nich uczymy sie otaczajacego nas wiata, relacji spolecznych, to oni ksztaltuja nasz charakter w pierwszych latach zycia itp. Mlody czlowiek uczy sie tez relacji miedzy rodzicami, i tu sie zaczyna problem. Nawet jesli dana para homosexualna darzy sie ogromnym uczuciem a ich dom wypelniony jest cieplem i mloscia to nie zastapi to realacji damsko-meski w podstawowej komorce spolecznej jaka jest rodzina. Uwazam ze to jest argument przeciwko umozliwieniu adopcji zwiazka homo, nie mozna bawic sie psychika malych dzieci. Nie wiemy tez czy takie modele rodzin mialyby wplyw na prawidlowe funkcjonowanie w spoleczenstwie poniewaz efekty moga byc widoczne dopiero przy zakladaniu wlasnej rodziny przez wychowankow danej pary homo (czyli za 20-30lat), lub ujawnic sie dopiero przy wiekszej skali (ilosci takich rodzin). Byly licznie prowadzone badania na temat wplywu zwiazkow homo na psychike dziecka, niestety do wszystkich argumentow za jak i przeciw podchodzilbym z dystansem. Psychologia jest bardzo specyficznym dzialem nauki, czesto nazywana pseudonauka poniewaz bardzo latwo jest tworzyc tezy a bardzo trudno je potwierdzic lub obalic. To nie fizyka w ktorej podczas eksperymentu cos dziala albo nie. W zasadzie to natura sama rozwiazala problem uniemozliwiajac para homo rodzenie dzieci. I jest roznica miedzy adopcja rodziny hetero ktora jest bezplodna a rodzina homo ktora nie ma w ogole mozliwosci posiadania dzieci. Jednym slowiem adopcji mowie ...nie.
Jesli chodzi o farmalnosc zwiazku to rozumiem ze utrudnienia z spadkiem/podzialem majatku/decyzjach szpitalnych itp sa utrudnieniem i nalezaloby sie tym zajac. Problem polega natym ze slub i zakladanie rodziny w kulturze i spoleczenst wie jest czyms bardzo waznym, wiele osob moze poczuc ze ktos stara sie im wypaczyc, zmienic, zabrac itd to naczym opiera sie spoleczenstwo. Mysle ze pary homo zamiast usilnie starac sie uzyskac identyczny status spoleczny w postaci slubu mogliby podpisywac jakis "traktat/przyzeczenie"(nazwa jest sprawa drugorzedna) ktore regulowaloby sprawy prawne, formalizowalo zwiazek jednoczesnie nie ingerujac w klasyczny zwiazek malzenski. Tym samy przeciwnicy zwiazkow homosexualnych nie czuliby sie "pogwalceni"

Geje i lesbijki powinni uszanowac wole wiekszosci, tyle mowia o tolerancji to niech i oni ja wykaza. Owszem tolerancja jest bardzo dobrym zjawiskiem ale w momecie gdy mniejszosc zaczyna narzucac cos wiekszosci chyba zaczynamy sie mijac z celem. Uszanujmy zwiazek malrzenski jako tradycje pary:kobiety i mezczyzny ..znajdzmy jakis zamienik dla zwiazkow tej samej pluci.
Hm.. dla mnie ogolnie ta cala pro-homosexualnosc w postaci ruchu spolecznego ociera sie o hipokryzje, z jednej strony podkreslaja swoja innosc a z drugiej twierdza ze niczym sie nie roznia. Raz robia jakies marsze-przebieranki a z drugiej chca uznania jako normalnych par bo niczym sie nie roznia. Tak szczerze to geje nie wzbudzaja we mnie jakiegos obrzydzenia ale jak widze calujaca sie facetow na ulicy to czuje sie troszke nie swojo. Fajnie byloby gdyby potrafili ta niechec uszanowac i nie afiszowali sie ze swoja odmiennosci...
Tak na marginesie nie wiem czemu geje bardziej bulwersuja niz lesbijki. Byc moze wynika to z jakiejs podswiadomosci, jakiesgosc pradawnego modelu plemiennego: samce jak odwieczni konkurenci walczacy o dominacje, natomiast samice laczace razem sily w celu wspolnego wychowywania potomstwa podczas gdy mezowie sa na polowaniu

Oczywiscie zartuje z tym plemieniem, ale chodzilo mi o wykazanie ze dwoch mezczyzn razem jest wieksza abstrakcja niz dwoje kobiet. Zreszta to widac nawet w normalnych wspolczesnych relacjach hetero.. kobiety na powitanie rzucaja sie na szyje, obsciskuja a facet to co najwyzej poda reke lub poklepie po ramieniu drugiego kolege. Mysle ze dlatego geje bardziej bulwersuja niz lesbijki

Ale wracajac do sedna sprawy, para geji ktora caluje sie na srodku placu/korytarzu jest IMO jakas tam forma prowokacja, mogliby to robic dyskretniej, przez szacunek do pogladow innych ...moze wtedy ludzie uszanowali by i ich poglady. A zdarzaja sie przypadki ze robia odwrotnie staraja podkreslic swoja odmiennosc trzymajac sie za raczki i robiac "slimaka" na publicznym widoku udowadniajac ze jest to cos normalnego. I znowu ten paradoks "podkreslic odmienosci - udowodnic ze niczym sie nie roznimy(bo poczujemy sie gorsi)". Czasem uwazam ze robia sobie wiecej krzywdy niz pozytku tym ruchem spolecznym...
Co do kwesti religijnej to nie jestem osoba wierzaca ale wyznaje wartosci chrzescijanskie, uwazam ze biblia jest madra ksiazka ktora powinna byc czytana nie przez przyzmat religi ale jako przewodnik ktory ulatwia podejmowanie decyzji w trudnych moralnie decyzjach ....ale odpowiednia interpretacja bibli to juz inna bajka. Kosciol natomiast jest wypaczona instytucja ktora pierwotnie miala sluzyc szczytnym cela, tak samo jak wspolczesna ekologia lub kiedys komunizm ale cos im nie wyszlo

Nie ma co sie nimi przejmowac..
P.S.yyy mial byc krotki poscik a wyszedl jakis referat
