przez Gnuśny Wasyl w 05 Wrz 2010, 14:56
To może Carstein cuś Ci wyjaśnię. Przyznam się tu do czegoś, do czego powinienem chyba już wcześniej - zaoszczędziło by to tylko troszku czasu. Zresztą wali mnie to.
Mój stryj nie jest jedynym homo, którego znam - w swym życiu, zwłaszcza kiedy dużo ćpałem poznałem mnóstwo ludzi, miłych i naprawdę w porządku, dekli, którzy mając lat naście zaje.ali by cię za kreskę fety ( jeden z mych ziomków skończył z kosą! na szczęście przeżył ) jak i parę lesbijek i gejów. Już parę razy ludzie odsunęli się ode mnie ( i nie tylko, ale o tym później ), bo się okazało, że mamy wspólnego znajomego - geja. Oni go nie trawili a jak się dowiedzieli, że i ja go znam to wyraźnie dawali mi do zrozumienia, że się "do nich nie nadaję". Bo a nuż widelec skoro ich tak bronię to i pewnie ze mną jest cuś nie tak - małe miasta to pod tym względem horror. Jestem hipokrytą, bo przyznaję się tylko do stryja. Ale może czas co nieco wyjaśnić, żeby była jasność skąd ma wielka niechęć dp tzw. "tolerancji".
Ale wracając... Jeden z nich musiał się wyprowadzić. W końcu ludzie zaczęli zauważać, że sprowadza samych kolesi ( przyjeżdżali obcy faceci, dziewczyn raczej nie widzieli ) i zaczęli go traktować z niższością. Przeogromną wręcz! Na szczęście CI MILI I "TYLKO JA BYM CHCIAŁ, ŻEBY NA ULICY TEGO NIE ROBILI, A W DOMU NIECH SE ROBIĄ CO CHCĄ" zaszczuli go na tyle, że nie wytrzymał. Na zczęście, bo w naszej mieścinie z robotą było ciężko i przynajmniej dostał kopa do zmiany swego życia. Nie mam z nim kontaktu. Moja rodzinka się przeprowadziła - ja wraz a nią, ale chyba jest szczęśliwy.
I wiesz co? Kur.wsko drażnią mnie takie stwierdzenia - "w domu to w domu i nic mi do tego!" Szkoda tylko, że jak dla nich ten dom okazał się zbyt blisko ICH domu! Byli mili i nie powiem - znając ich bym raczej nie pomyślał, że mogą być tak wredni i obmawiać go bezczelnie za plecami, niszcząc mu życie.
Ot, miłość i tolerancja, ale jak przyszło co do czego to gn.j się zrobił.
Co do mnie - już pisałem, że poznałem różnych dekli. Kiedyś pobalowałem sobie z paroma takimi. Fajno było, dopóki cuś komuś nie odbiło. "Ty to chyba pedał jesteś!". I się zaczęło. Ja agrecha, oni agrecha... Skończyło się na paru ubytkach przy zębach. I wiesz... samemu kontra kilkunastu raczej nie miało się szans. Do dziś pamiętam jak mnie kopali! Bo niby "pedał jestem!" Bo "ONI to do gazu!" Ożesz ty, kur.a! Wtedy były to inne czasy niż teraz i prowodyr całej akcji dostał chwilkę później porządny oklep. Zostawiono go jak już się prawie nie ruszał i jęczał cuś tam: "sorry! już mam dosyć!!!" To była piękna chwila!!! Jak widzisz obrońcy homo i innych "uciśnionych" potrafią dać do zrozumienia deklowi, że albo się powściągniesz nieco i zaczniesz korzystać z mózgu, albo cię czeka cuś wyjątkowo niemiłego. I tak raz z razem, aż się nauczysz!
A co różniło jednych i drugich? Sposób przeobrażania swych myśli i poglądów w czyny. Jedni od razu robili co mięli robić, inni walili ci kosę za plecami!
Więc mam takie pytanko: skoro "do domu!", to co byście powiedzieli na obecność geja w swej klatce schodowej? Nadal było by "spoks!", czy tez może wasze "ale" nabrało by bardziej wyrazistej oprawy?
Jedni w życiu gonią za kasą i szczęśliwym życiem. Ja za poznaniem różnych typów ludzi ( choć teraz ma już to gdzieś - naoglądałem się chyba wystarczająco ) i wiem, że jak się nie ogarnie swych niechęci, to źle to się w pewnym momencie kończy: jeśli nie dla mnie to dla kogoś. Nigdy do końca nie możemy być pewni swych reakcji na nagłą sytuację.
Dlatego myślę se, że może już czas by skończyć z jakimiś tam zabobonami. Może warto by pomyśleć skąd się wzięły nasze niechęci i po co one nam są potrzebne - do dowartościowania naszego ego, że niby z nami jest wszystko git, więc przynajmniej jeden problem w ciężkim życiu mamy z głowy? Do utwierdzenia nas w przekonaniu, że w grupie siła i skoro większość uważa, że cuś jest właściwe ( tylko niby z jakiej racji? ) to my też musimy? Bo tak lepiej, bo wygodniej, bo nie narażamy się na śmiech i szykany? Ilu z was pomyślało nad tak prostymi sprawami? Dla was białe to białe, czarne to czarne i nie ma nic poza tym, nad czym warto się zastanowić.
A sprawy typu dzieci sami prowokujemy. Więc się nie dziwmy, że ludzie, którzy nikomu nic nie chcą zrobić w końcu schizują na maksa!
Dlatego nie jestem społecznikiem - bo społeczeństwo to kupa g.wna! Kupa, która wlewa się nam do domów i mówi: rób tak a nie inaczej, bo w przeciwnym razie jesteś banitą i nie damy ci spokoju! Doznałem tego zarówno przez znajomość z "odmieńcami" jak i otwarte gadanie o "siłach nadprzyrodzonych".
Pie.rzyć miłość i tolerancję dla ludzi, którzy mają cuś do innych za kolor skóry, sex czy takie tam! Starczy już chyba!