przez per-kac w 24 Sty 2011, 23:01
Pamiętam jak byłem mały i jak umierała moja babcia. Pamiętam, jak siedziałem przy dziadku gdy ten również umierał. Pamiętam, jak siedziałem wpatrzony w trumnę mojego Stryja. Pamiętam, jak rozkleił się mój Ojciec, gdy dowiedział się, że brat mojego dziadka (kolejny Stryj ale z Australii) nie żyje. Pamiętam, jak obserwowałem Ojca, gdy jego najbliżsi poumierali. Widzę teraz mojego Wujka, któremu nie zostało już zbyt wiele czasu... Nie dość, że cierpiałem w duszy śmierć tych wszystkich kochanych osób, to jeszcze poczuję się tak samo, jak mój ojciec gdy patrzył (i ciągle patrzy) na śmierć najbliższych....
Oni wszyscy są śmieszni, to Grzech jest jedyną słuszną drogą którą będe podążać aż do śmierci...