przez LavosCore w 08 Lut 2011, 00:44
To i ja nie poszczypię, a opiszę wrażenia z około pięciu godzin gry.
Grafika - w porządku, wrażenie robią światła i cienie, postacie też są dopracowane, modele potworów poruszają się żwawo i miło dla oka.
Rozgrywka - strzelanka, jeśli miałbym umiejscowić, to między System Shockiem a FEARem, to znaczy schemat - walka - spokój - walka - znajdź/napraw włącznik. Potworów jest masa, znacznie więcej niż w pierwszej części, co czasem zwyczajnie frustruje (ograniczona mobilność bohatera i ta parszywa, konsolowa kamera) i nudzi - często wystarczy stać w jednym miejscu i spokojnie eliminować frontalne ataki. Zachowano także pola aktywacji z jedynki (czyli potworki wyskakujące, kiedy idziemy w dane miejsce na planszy), jednak dodano niemiłą nowość - respawn. Tego nie lubię. Zwłaszcza, że rzadziej spotkamy sklepy i magazyny razem, przez co drałować czasem trzeba. Mamy także nowe kombinezony, tj. strój ochrony, zwiększający obrażenia karabinem (jak na razie wydaje się, że zabawy strojami nie będzie i zwyczajnie trzeba wykupować coraz nowsze). Pukawki - nic specjalnego, trochę staroci, trochę nowości - stawiacze min, snajperka, kołkownica - niespodzianek nie ma.
Fabularnie była dla mnie niespodzianką z jednego powodu - głównemu bohaterowi przeszedł paraliż języka i wreszcie porozumiewa się czymś więcej niż stękania ze światem zewnętrznym. Poza tym - bez większych ewenementów.
Spodziewam się, że gra będzie takim samym średniakiem jak część pierwsza - czyli udziwniona strzelanka w kosmosie. Takie 7/10 na razie daję.