Z FPS to Call of Duty. Jedynka. Przez sentyment. Grało się w nią dla trzech misji:
- lądowanie w Normandii - prawie tak dobre jak kinowy "Szeregowiec Ryan". Kto był w kinie, gdy to grali ten wie o co kaman
- Stalingrad. Tu kolejna filmowa misja. Mimo, że ospojlerowana, dawała czadu.
- Reichstag!
A ze strategii to polecam serię Close Combat. Bitwy przeprowadzane w skali kompanii. Wydajemy rozkazy pojedynczym pojazdom albo drużynom czy sekcjom piechoty. Tutaj każdy żołnierz znany jest z nazwiska. Możemy śledzić jego historię walk, ordery, dokonania oraz tego jak umierają (nigdy nie wybaczę sobie straty sierżanta Repnina, który towarzyszył mojej kompanii od bitwy pod Lwowem w czerwcu 1941 roku, poprzez Moskwę aż po Stalingrad, gdzie poległ od pocisku odłamkowego wystrzelonego ze zdobycznego T34. A oberwał ponieważ obsługa armaty pepanc była tak przerażona ogniem moździerzowym, że nie potrafiła trafić w cel, mimo, że strzelali wzdłuż ulicy

).
Okazuje się, że ogień z dobrze rozstawionego RKM-u potrafi zatrzymać cały atak i trzeba szukać możliwości obejścia i zlikwidowania gniazda. A najlepsze jest to, że każdy żołnierz ma swoją psychikę. Najważniejsze dla każdego pikselowego ludzika to nie dać się zabić/zranić. Dlatego np. będą mieli opory aby zaatakować czołg, czy wśród śmigających ołowianych kulek biegać śmiało po plaży. Z drugiej strony, żołnierz może wpaść w "szał bitewny" (berserkerami nazywali takich ludzi dawni skandynawowie) i samemu, przy pomocy bagnetu i granatu wybić całą obsługę owego karabina maszynowego.
Jedynym minusem zdaje się tylko AI (im wyższa cyferka przy tytule tym gorzej). Po grafice też nie ma się co spodziewać fajerwerków. Wszystko jest w 2D. No ale to nigdy nie była gra nastawiona na to aby olśniewać widokiem. Bardzo dużym plusem jest multiplajer oraz multum modów, które się pojawiły i wciąż się pojawiają.
Edit:http://www.youtube.com/watch?v=WEVoDVVLP9Y
Pokazane od pierwszej części po ostatnią. Pominięta "trójka", czyli front wschodni.
Wszelkie Sudden Strike, Blitzkrieg i tym podobne RTS chowają się

Wojna jest zła. Ale gorsze są sukinsyny które nie mają nic za co byliby gotowi walczyć i umierać.
"Może nas wiedzie szalbierz chciwy paru groszy
Lecz lepsze to niż śmierć na wapniejących szańcach" - J. Kaczmarski, Stalker.