Aż chce się zakląć nieładnie...
Czytało któreś jakąś książkę opisującą kompleksowo i krytycznie działania U-bootwaffe? Np. dwutomową "Hitlera wojna u-bootów" Clay Blair? Na podstawie Waszych wypowiedzi, podejrzewam, że nie...
Zapewne patrzycie na U-booty z perspektywy kilku spektakularnych sukcesów z początków wojny jak rajd Priena, polowanie Kretchmera na krążowniki pomocnicze, czy zatopienie Barhama przez Tiesenhausen'a. Brutalna prawda jest taka, że te sukcesy osiągnęli oficerowie przedwojennej szkoły, w okresie przed nasyceniem konwojów siłami eskortowymi zwłaszcza masową produkcją korwet, fregat, niszczycieli Hunt i lotniskowców eskortowych. Gdy obrona okrzepła eskorta jednego konwoju OB-293 skasowała trzech niemieckich asów: Priena, Kretchmera i Schepke.
Tyle o popisach indywidualnych. W skali strategicznej: Na początku wojny Niemcy mogli wystawić do boju jednocześnie tylko KILKANAŚCIE U-bootów, bo więcej ich nie mieli. Tylko część mogła być w patrolach, bo reszta służyła do ćwiczeń lub była w remontach. Taka ilość mogła osiągnąć jakieś lokalne spektakularne sukcesy jak zatopienie HMS Royal Oak czy HMS Curagerous, ale nie miała znaczenia strategicznego tj. nie była w stanie znacząco uszczuplić transport Anglików i sprzymierzonych. DO tego jeszcze dochodziły problemy techniczne typu koszmarne zapalniki torped.
Sytuacja się zmieniła gdy plany klasycznej wojny morskiej adm. Ericha Raedera legły w gruzach i dopiero wtedy III Rzesza zaczęła masową produkcję U-bootów, które wyruszały na patrole z zielonymi załogami i zwykle ginęły w pierwszym, drugim patrolu, bo Alianci mieli wtedy skonsolidowaną i liczną obronę konwojów oraz gęstą siatkę patroli lotniczych w tym zwłaszcza samolotów wyposażonych w radar morski 10cm, o radionamiernikach czy lotniczych torpedach akustycznych Fido nie wspominając. Wtedy stosunek zadawanych strat transportom alianckim do strat własnych był już wyjątkowo niekorzystny dla Niemców.
Kumpel111 napisał(a):Piłat mówi tu doskonale lecz tak zapytam się Ciebie Terminusie, trzymasz stronę "Osi" czy Aliantów? Takie pytanie ot co.
Dlaczego miałbym trzymać stronę Hitlera który dla własnych paranoi rozpoczął wojnę, która doprowadziła do śmierci dziesiątków milionów ludzi? Do wojny, która unicestwiła prężnie się rozwijającą II RP?
"Kosmiczny sprzęt"? Taki jak radar, radar lotniczy 10cm, radiolokator, sonar, myśliwce P-51, myśliwce dalekiego zasięgu P-38 Lightning, De Havilland Mosquito, bombowce dalekiego zasięgu Avro Lancaster, B-24 Liberator, bombowce strategiczne B-29, samoloty pokładowe: Hellcat, Grumman TBF Avenger, lotniskowce typu Essex, Illustrious, pancerniki typu Iowa, czołgi KV-1, IS-1, IS-2, M26 Pershing II, "bomby kryptologiczne"? Et cetera, cetera...
Nie jestem historykiem, tylko pasjonatem niektórych militariów, zwłaszcza morskich. Jak każdy mam swoje tezy do których jestem przywiązany, choć staram się szukać obiektywnych opracowań i rozwiewać mity, w które sam kiedyś wierzyłem.