Ja co prawda mieszkam na wsi ale to miejscowość przygraniczna i przechodzi tędy ważny węzeł kolejowy (jeden z ważniejszych w kraju zdaje się) i mamy duży port przeładunkowy więc nie czuje się do końca bezpiecznie mimo że w okolicy nie ma dużych miast.
Mam upatrzony punkt do którego bym w razie czego uciekał.To stary bunkier na zboczu wzgórza który ma dwa piętra pod ziemią.Nie wiem tylko jak tam by było z powietrzem no i wyjść zapasowych brak.
Konstrukcja bardzo solidna , stalowe stropy , duża przestrzeń podzielona na pomieszczenia .
Jedyne wejście/wyjście to stalowa bardzo gruba kopuła z ciasnym otworem wejściowym i niewielkim otworem obserwacyjnym.Więc miejsce jest doskonałe do obrony przed Atomowymi dresami.
Szczególnie istotne jest to jeśli do słupka granicznego z Ukrainą masz dosłownie 50 m.
Nie żebym miał coś do Ukraińców ale wiadomo że w niespokojnych czasach może dochodzić do różnych sytuacji.
Gdybym miał przerabiać ten bunkier na schron to w pierwszej kolejności zaczopowałbym połowę otworów wentylacyjnych na pozostałe nałożył filtry domowej roboty.W strzelcu uczyli nas jak robić coś takiego z szmat węgla drzewnego i jakiś podręcznych śmieci(gąbki, firanki, sucha trawa itp). Jeden z nich posłużył by na komin. Poza tym mam u dziadka płytę pancerną z włazu do BWP. Wpasowałbym ją do tej kopułki jako właz.
Dobrze by było wykopać również studnie.
W razie czego mam w domu kombinezon OP-1 jednoczęściowy (nie wiem jak to się nazywa

) maskę MP-4 I dzięki pomyłce gościa z allegro całe pudło filtrów do niej!
Jako rezerwę mam starego słonia.Wydaje mi się że z nim można bardziej improwizować ze względu na rurę .
Wiem że to nie jest doskonała ochrona przeciwpromienna ale mieszkam jakieś 300 metrów od nasypu kolejowego i były już u nas różne historie związane z przewożoną chemią.
Raz doszło do wycieku amoniaku , raz paliła się cysterna z fosforem, była też eksplozja na przepompowni gdzie wybuchła cysterna z paliwem a dalsze płonęły.Na szczęście to było kawałek dalej od wioski.
Tak że u nas o małą apokalipsę nietrudno.