Przypomina mi to "Ostatni dzień stworzenia" W. Jeschkego i grę "Original War"

Wszystko zależy od interpretacji, a jedną z ciekawszych jest dla mnie ta, jaką przedstawił jakiś czas temu mój polonista. Mianowicie analizowaliśmy fragmenty Starego Testamentu, konkretnie księgę Ezechiela. Jest tam fragment o rydwanie (
http://www.biblia.info.pl/biblia.php -> Ez 1:1-28 ). Mój 'kochany' nauczyciel stwierdził, że mógł to być statek kosmiczny, który z braku wiedzy tamci ludzie nazwali płonącym rydwanem, bla bla bla.
I w sumie wydaje mi się to niegłupie, bo mnóstwo jest pozycji w fantastyce, w których ludzie (bądź inna rasa) weszli na naprawdę wysoki poziom rozwoju, by przez to upaść (tu krytyczne spojrzenie na obecny świat) i resztkami sił zostawić gdzieś we Wszechświecie zaczątek nowej cywilizacji, która musiała robić wszystko od nowa.
Dobrze się to czyta ogólnie i ma to jakąś myśl przewodnią, która ostrzega ludzi przed popadnięciem w kłopoty. A że człowiek bez problemów nie przeżyje, to sobie sam je robi...
Ogólnie dla mnie mity pełnią rolę dydaktyczną i taką pewnie wymyślili stwórcy tych mitów.
Ale chaotycznie piszę
@Woland - nigdy, ale to nigdy nie możesz mieć 100% pewności.