Gandzia napisał(a): Tylko za to dostali ładnych parę lat, chociaż mieli wcześniej czyste konto.
I tu się kolega myli. Mając czyste konto, brak konfliktów z prawem, pozytywną opinię w szkole i wśród sąsiadów, nie ma bata, żeby iść siedzieć. Jak było by tego sporo, albo hodował by krzaczki dostał by góra zawiasy. Jeśli było by tego mało, poniżej grama, to pewnie na jakiś upomnieniach i góra kuratorze by się skończyło.
Co do braku szkodliwości marihuany nie był bym wcale taki pewny.
Po pierwsze wszystko co oddziałuje na mózg, powoduje w nim jakieś zmiany. Teraz jak jest to zakazane, to "palacze" odurzają się rzadko, ale jeśli było by to legalne, to znaleźli by się i tacy, co jarali by trawę jak fajki, dzień w dzień. Po 10-20 latach takiego palenia na pewno były by widoczne jakieś zmiany, może było by trudniej z zapamiętywaniem, kojarzeniem itp.
Po drugie dochodzi szkodliwość samego dymu na płuca. A ten z trawy jest gorszy od tytoniowego, bo jest bardziej "smolisty".
Po legalizacji, i zaakceptowaniu tego przez całe społeczeństwo wcale bym się nie zdziwił jakby jakieś pojedyncze grupki wyskakiwały z pomysłami legalizacji coraz twardszych narkotyków. Co do samej trawy, to po jakimś czasie pewnie zaczęto by pozyskiwać THC z roślin i oczyszczone, 100% sprzedawać w postaci np. tabletek. Trawy nie da się przedawkować, ale takie tabletki to co innego. I nie wymyśliłem tego od tak sobie, podobne pomysły miały już miejsce. W latach ' 70 - ' 80 w USA można było dostać kofeinę w tabletkach. To samo co kawa, tylko zamiast pić 5-6 kubków mocnej kawy brałeś jedną tabletkę. I były dziesiątki przypadków przedawkowania i czasem śmierci.
Teraz podsumowanie:
Osobiście uważam, że pełna legalizacja to nic dobrego. Choć posiadanie małych ilości tak "na raz" nie powinno być karalne. Ale już hodowla, handel, oraz posiadanie dużych ilości powinno być sankcjonowane. Wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem. Zaznaczyłem "nie" ale jeśli była by opcja "Tak, ale z ograniczeniami" to wybrał bym taką.