przez Pangia w 18 Maj 2013, 11:57
Hm... Jak pierwszy raz grałem w Half-Life, to jak wpadłem do wody i zaatakował mnie ichtyosaur, to do dziś pamiętam, jak mnie poty oblały, bo w panice wywaliłem cały magazynek Glocka, a stwór wcale się nie zatrzymał... Ale najbardziej to wystraszyłem się fragmentu po trzecim ichtyosaurze, w rozdziale "Forget About Freeman!", co przechodzi się przez tą całą machinerię. W pewnym momencie przepływa się pod dziurawymi rurami, które wydzielają gorącą parę, która parzy i trochę uszkadza kombinezon, dlatego przepłynąłem bez wynurzania się. Nagle coś zaczęło mnie ciągnąć do góry, złowieszczo się śmiejąc. Chociaż barnacle ginie po 4 trafieniach z Glocka, ja wywaliłem w niego cały magazynek. Później wstałem od komputera i spróbowałem wyrównać oddech - myślałem, że dostanę zawału. Pograłem jeszcze ze 3 minuty i stwierdziłem, że jednak nie dam rady. Zapisałem i wyłączyłem grę, nie grałem chyba przez tydzień. Ale za to też pokochałem Half-Life'a. Kuźwa, 19 listopada minie 15. rocznica wydania gry, a wciąż jest jedną z najlepszych produkcji w historii.
Proszę państwa, sto pięćdziesiąt kilometrów na godzinę w ciągu kilku sekund, wspaniały wynik. Gdyby w ten sposób można było wypie*dolić z polskiej polityki tych wszystkich śmieci z Okrągłego Stołu, Leszka Millera, byłoby… cudownie i każdemu bym ku*wa kupił po takim Ferrari, byleby w piz*u pojechali tym PROSTO do swojego ukochanego… Izraela. SYJONIŚCI Europy, jedźcie do siebie! Pozdrawiam, Zbigniew Stonoga. Nie jestem antysemitą!