przez Sleszu w 02 Cze 2009, 01:50
Mówimy o teorii względności, fizyce, zakrzywieniu "czasoprzestrzeni", świata kilku wymiarowego... Zakładając, że człowiek podróżował by z prędkością światła, drugi zaś żył na ziemi, to każdy w swoim układzie odczuwa czas normalnie - minuta to minuta. Ale w porównaniu tych układów, osoba podróżująca nie zestarzeje się, w przeciwieństwie do tej na ziemi. To znaczy, że dla osoby na ziemi nasz podróżnik nie będzie się poruszał. Zresztą, pojęcie czasu, jak rzekł Einstein, to tylko to, co liczymy zegarkami. Czas nie istnieje dla wszechświata, określić to można jako "tu i teraz, zawsze i ciągle". Stworzenia na ziemi, jako dwuwymiarowe, odczuwają czas dobitnie - rodzą się i umierają, stąd pojecie czasu. Z naszej dwuwymiarowej istoty wynika także niezrozumienie dla zasad panujących we wszechświecie, szczególnie niezrozumienie dla ciągłości i nieskończoności wszechrzeczy(to nasza dwuwymiarowa natura stworzyła bogów). Stawianie za tym wszystkim jakiegoś "boga" jest co najmniej śmieszne, a przynajmniej w wydaniu ludzkości - patrząc na stan dzisiejszej wiedzy i konfrontując ja z chłopami w kieckach, całowaniu w pierścionki, kadzidełka, mistyczne brednie. Zakładając, że istnieje fizyczna siła spajająca wszechświat(co nie jest śmieszne), możemy być pewni, że nie nosi długiej brody, proroczych szat, nie uśmiecha się i nie wskazuje paluchami z chmurki na maluczkich(o ile nie przyjmiemy istnienia "wielkiego żartownisia", której to teorii staję się powoli wyznawcą- skubany musi mieć niezły ubaw.)
"Nie wchodzi się dwa razy w tę samą anomalię"