Jako nowicjusz - owszem, dobrze zrobił kładąc się. Ale jako osoba, która jest bardzo pewna siebie i ma tę swoją stuprocentową pewność zwycięstwa źle zrobił. Opieram to na przykładzie, którego namiarów w tej chwili nie pamiętam, ale nie zapomnę dodać jeśli oczywiście sobie przypomnę. Mianowicie wyglądało to tak - niezbyt szeroki gość postawiony przeciwko fighterowi, który był od niego o wiele większy. Fakt, ten niższy cały poobijany, cały zakrwawiony, ale walczył, nie dał się. Mimo, że miał pewność przegranej - udało mu się trafić. Ostatki sił, pełno krwi, a jednak wyczaił moment i trafił hakiem bydlaka, który wyprowadzał sierpowego. I o to chodzi właśnie, nie można się poddawać bo nigdy nie wiadomo jak się dalej potoczy walka.
Tak mogło też być z Najmanem. Jest bokserem, a więc wygar z łapy musi mieć całkiem pokaźny. Gdyby zamiast się bronić i uciekać poświęcił twarz, zgarnął sztukę lub dwie to być może udałoby mu się trafić Pudziana tak mocno i celnie, że byłby momentalny nokaut. Ale tego się niestety nie dowiemy - Najman uciekał z tego względu, że Pudzian na niego zwyczajnie nacierał. Podobnie było teraz z Sylvią... Kto wie, gdyby nie oddał walki to istnieje szansa, że szczęśliwie trafiłby Sylvię, który może nie upadłby, ale na pewno zachwiał. Co dalej? Korzystanie z sytuacji. Albo w tym momencie by wyprowadził coś w stylu "finish him", albo musiałby dalej skakać by trafić na kolejną szansę.
Dlatego walki MMA można przewidzieć, szczególnie te w Octagonie bo tam wystawiani są zwykle "stali bywalcy" klatek. Owszem, można gdybać i przewidywać, ale tak jak mówiłem - nigdy nie wiadomo na bank.

- - -
Typowy przykład przypadku w MMA, teraz nieco odbiegnę od tematu wątku...
http://www.youtube.com/watch?v=ZFtHa4nj1SIMożna było obstawiać albo jednego, albo drugiego.
A kto przewidzi, że... No właśnie, że stanie się to co na tym filmiku.
